Szukaj:Słowo(a): Konstanty Drucki Lubecki
Lech Wałęsa - za wysoko. Z całym szacunkiem dla historycznych dokonań, jako prezydent jednak dawał plamę za plamą.

Władysław Anders - za co...? Owszem, fajny facet z niego był, świetny jeździec, ostry zabijaka i pijak w młodości, taki sobie dowódca... Tylko za legendę powojenną? 9. miejsce to IMHO za wysoko.

Śmigły - hmmm... jako dowódca znacznie lepszy od Andersa (3 Armia w odwrocie spod Kijowa!), ale poza tym...? Wrzesień, jakby nie spojrzeć, spieprzył.

Józef Ungug - owszem, postać ciekawa i mało niestety doceniana... ale (jak na tę listę) chyba jednak zasług realnych, poza trzymaniem fasonu, za mało.

Henryk Sienkiewicz - "pierwszorzędny pisarz drugorzędny"...? A czemu nie Małgorzata Musierowicz? Też się na niej całe pokolenie wychowało, i śmiem twierdzić, że mądrzej, niż na Sienkiewiczu...

Aleksander Kwaśniewski - tiaaa... za stworzenie modelowych, patologicznych związków polityki i biznesu, tudzież tzw. "dworu"?

Józef Beck - eee... też chyba raczej trzecia setka, a nie pierwsza trzydziestka.

Adam Małysz -

Jan Nowak - Jeziorański - zdecydowanie za nisko, z pewnością powinien być przed tymi, których wymieniam powyżej.

Brakuje mi na liście natomiast m.in. Romana Dmowskiego, Romualda Traugutta, Konstantego Druckiego-Lubeckiego, Stefana Żółkiewskiego (szczególnie!), Jana Kochanowskiego... no i jednak Stefana Batorego (jakby nie liczyć, jednak poniekąd Polak... z zawodu ) - no i jeszcze pewnie bym coś wymyśliła, ale to może później.
[quote=]a może Wy też ułożycie swoje listy?[/quote]

Ja swoje typy wyżej sygnalizowałam, nie ograniczając się do krytyki... ale proszę uprzejmie:

1. Stefan Żółkiewski
2. Jan Paweł II
3. Mikołaj Kopernik
4. Kazimierz Wielki
5. Fryderyk Chopin
6. Józef Piłsudski
7. Konstanty Drucki-Lubecki
8. Maria Skłodowska-Curie
9. Jan Nowak-Jeziorański
10. Leszek Balcerowicz

Jeśli ktoś sobie życzy uzasadnień, wpiszę.
Pierwszy poważny post
To moze najpierw zamieszcze wszystkich dowódców. Może troche nie do tematu ale komuś może sie przydać.
Mazowiecka BK-płk. dypl. Jan Karcz
Wołyńska BK-płk. dypl. Julian Filipowicz
Wileńska BK-płk. dypl. Konstanty Drucki-Lubecki
Suwalska BK-gen.bryg.inż. Zygmunt Podhorski
Krakowska BK-gen.bryg. Zygmunt Piasecki
Podolska BK-płk.dypl. Leon Strzelecki
Wielkopolska BK-gen.bryg.dr.Roman Abraham
Nowogródzka BK-gen.bryg.Władysław Anders
Pomorska BK-gen.bryg.Stanisław Grzmot-Skotnicki
Kresowa BK-płk. Stefan Hanka-Kulesza
Podlaska BK-gen.bryg. Ludwik Kmicic-Skrzyński

Pancerno-Motorowe
10.BK-płk.dypl. Stanisław Maczek
Warszawska-płk.dypl.Stefan Rowecki

No i sformowana w toku działań...
BK Wołkowysk??? Czy Wołkowyska BK??? Dowódca płk. Edmund Wacław Heldut-Tarnasiewicz
Lista znanych masonow w Polsce:

Stanisław August Poniatowski - krol Polski

Prezydenci:
Gabriel Narutowicz
August Zaleski

Premierzy:
Ignacy Jan Paderewski
Kazimierz Bartel
Marian Zyndram-Kościałkowski
Aleksander Prystor
Walery Sławek
Felicjan Sławoj-Składkowski
Leon Kozłowski

Ministrowie:
Tadeusz Matuszewicz
Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki
Tadeusz Mostowski
Witold Chodźko
Stefan Czerwiński
Hipolit Gliwic
W. Staniewicz

Dyplomaci:
gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski
M. Arciszewski
Wincenty Baranowski
W. Grzybowski
Stanisław Kętrzyński
Roman Knoll
Juliusz Łukasiewicz
Stanisław Patek
Emil Kipa

Wojskowi:
Stanisław Szczęsny Potocki
Tadeusz Kościuszko
Jan Henryk Dąbrowski
Józef Poniatowski
Szymon Konarski
Andrzej Mokronowski
J. Aksamitowski
Ignacy Działyński
Józef Chłopicki
Józef Zajączek
Jan Kozietulski
Józef Niemojewski
Konstanty Adam Czartoryski
Aleksander Rożniecki
Walerian Łukasiński
Edward Śmigły-Rydz
Michał Tokarzewski-Karaszewicz
Adam Koc
Kordian Zamorski
Jerzy Ponikiewski
Władysław Sikorski (?)

Politycy i mezowie stanu:
Adam Kazimierz Czartoryski
Adam Jerzy Czartoryski
Kazimierz Nestor Sapieha
Stanisław Lubomirski
Ludwik Szymon Gutakowski
Michał Wielhorski
Józef Wybicki (?)
Ignacy Potocki
Stanisław Kostka Potocki
Augustyn Gorzeński
Stanisław Staniszewski
Kajetan Koźmian
Tomasz Kantorbery Tymowski
Aleksander Chodkiewicz
Edward Abramowski
Tytus Filipowicz
Jan Piłsudski
Mieczysław Michałowicz
Mikołaj Kwaśniewski
Adam Pragier
Stanisław Thugutt
Jan Józef Lipski
Aleksander Małachowski

Prymasi:
Gabriel Podoski
Michał Poniatowski

Pisarze i poeci:
Zygmunt Krasiński
Julian Ursyn Niemcewicz
Cyprian Godebski
Aleksander Fredro
Kazimierz Brodziński
Ludwik Adam Dmuszewski
Franciszek Kniaźnin
Bogdan Kiciński
Ludwik Osiński
Juliusz Kaden-Bandrowski
Jerzy Stempowski
Stanisław Stempowski
Andrzej Strug
Antoni Słonimski
Wojciech Żukrowski
Tomasz Agatowski

    Ziemiańskie groby w Zerzeniu obok ul. Trakt Lubelski
    jsm, tu 2003-10-30, ostatnia aktualizacja 2003-10-30 22:50

    Cóż to za piękny widok. Ciemnoczerwone, ceglane mury neogotyckiego kościoła w Zerzeniu od ponad 120 lat wyrastają nad zieleń nadwiślańskich łąk, tuż obok Traktu Lubelskiego. Miejscowość zachowała coś z dawnego charakteru, a osadnicy pojawili się tu w większej liczbie ponoć dopiero w wieku XVIII, gdy ziemie te przeszły we władanie właścicielki Wilanowa - hetmanowej Elżbiety Sieniawskiej. Kościół zaprojektowany przez Konstantego Wojciechowskiego sprawia wrażenie wiejskiej katedry. Powstał w latach 1880-88 z funduszy szlacheckich dobroczyńców i pokaźnego zapisu hr. Augustowej Potockiej. Wcześniej wznosiła się tu drewniana świątynia. Otaczał ją cmentarzyk. Do dziś stoją tu zapomnianegrobowce dziedziców Zerzenia i okolicznych wsi. Niemal wszystkie odkute w piaskowcu, eklektyczne, ze skromnymi dekoracjami. Tuż za ogrodzeniem świątyni wypatrujemy groby całej rodziny Pancerów. Pochodzą z lat 40., 50. i 60. XIX w. Spoczywa tu m.in. Marianna z Jaklewiczów Pancer (zm. w 1843 r.) i Anna z Czajnowiczów (zm. w 1865 r.). Są też inni, m.in. dziedziczka Wólki Zerzeńskiej - Faustyna Moszyńska oraz Helena z Trzcińskich Borowska pochowana w 1845 r. Te nagrobki dziś wymagają pilnej interwencji konserwatorów. Jeśli się rozpadną, wraz z nimi odejdzie pamięć o ziemiańskiej przeszłości tej części dzisiejszej Warszawy.

    jsm, tu


P.S.
Jest tu też nagrobek jednego z członków starej książęcej rodziny Druckich-Lubeckich. Wywodzący się z Rusi ród miał według legendy wejść w parantele z potomkami pewnego sławnego Rumuna: Vlad'a Tepesa, zwanego w pewnych kręgach Draculą

"świtem suka wyła, o zmierzchu mogiła"

Szczecin ulice Dureckiego Lubeckiego teren stoczni dokladnie spółki Porta-transport maja tam hamownie i robia pomiary:))))


A nie Konstantego Druckiego-Lubeckiego?
Pytanie o Powstanie Listopadowe przewijaly sie na grupie juz dawniej. Z
jednej takiej zacietej dyskusji zrobilem wyciag i uzywam go na lekcjach z
tej epoki, by pokazac uczniom rozne stanowiska w kwestii oceny powstania.
Proponuje przeczytac.

-Czy powstanie listopadowe bylo dobre?
-Co to znaczy dobre?
-Mam  pytanie  co  znaczy  okreslenie  dobre??? Mysle  ze  nie  da  sie
tego  tak  okreslic... Mozna   jedynie  okreslic   co daly  nam  te
powstania a  czego  nie...
-Z tego co wiem to oba powstania pogorszyly sytuacje Polakow - a wiec juz to
chyba wystarcza zeby stwierdzic, ze nie byly "dobre". Poza tym powstania te
wiele rozni. Pierwsze z nich mialo raczej charakter regularnej wojny
polsko-rosyjskiej i chyba mialo szanse powodzenia. Powstanie styczniowe bylo
juz raczej czystym "wariactwem". Czytalem kiedys cos o poczatkach powstania
listopadowego. Dochodzilo tam do niezlej polsko-polskiej "przepychanki".
Wielu z tych co nie chcialo sie przylaczyc z miejsca dostalo kule w leb.
Probowano zabic Konstantego - dowodce polskiego wojska jakby nie bylo. Jego
ucieczke oslanialy wierne mu ... polskie oddzialy. Niezly cyrk! dejker
-To byly czasy gdy oficerowe cenili honor wyzej zycia i woleli smierc z rak
buntownikow i ciemnej tluszczy od zlamania slowa danego nielubianemu wladcy.
A cale powstanie - pomimo zadecia "narodowego" bylo poczatkowo zwyklym
buntem znudzonych kadetow. Konstanty tak kochal wojsko polskie, ze nie
chcial go wykrwawiac. W efekcie nie wysylal chlopakow na wojny prowadzone
przez swojego brata. Co dalo .... zastoj w awansach. Starzy generalowie nie
musieli przechodzic w stan spoczynku a mlodsi oficerowie nie awansowali.
Stad frustracja. Bendin
-Sama idea walki o niepodleglosc jest godna podziwu, gorzej z wykonaniem...
Sytuacja polityczna nie byla zbyt korzystna na tego typu przedsiewziecia...
a co powiecie na to ze nie bylo szansy wygranej militarnej w sensie
rozgromienia wojsk  rosyjskich - bo wczesniej czy pozniej ruscy zebrali by
wystarczajaco duza armie - ale  byly szanse polityczne. mozna bylo lepiej
wykozystac te zwyciestwa i mozna bylo cos  utargowac... ale to tylko
gdybologia a nie historia....niki
-Ogolnie to powstania jeszcze bardziej pogorszyly sytuacje Polski,
udowodnily jednak, ze Polska tak latwo nie da zawygrana i Polacy beda
walczyc do konca nawet za zgory przegrana sprawe...Serdecznie
pozdrawiam| EWA<<<
-A na co komu "udowodnione trupy"?Moze jednak zastanowić sie na d szansami?
Pradzynski pisze w pamietnikach , ze to byl idiotyzm ( listopadowe ). A co
do styczniowego ,to czy Wielopolski nie mial racji Lepsze sto tysiecy
studentow niz trupow .On chcial opanowac Rosje od srodka . Byloby to mniej
spektakularne , ale skuteczniejsze.             Pozdrawiam Grzegorz
-Mielismy szanse (na co mial nadzieje Alex. II) ucywilizowac Rosje od
srodka. Nasze panstwo (szczegolnie po reformach Druckiego-Lubeckiego)
stawalo sie powoli najwazniejszym terytorium Imperium.
-Przez ostatnie 200 lat, w kazdym z powstan _ginela_ najbardziej
patriotyczna, najbardziej ideowa mlodziez. W efekcie rozmnazali sie tylko
Polacy mniej ideowi a bardziej przyziemni. Czego efekty widac za oknem.
"Gdzie ci mezczyzniiii? prawdziwi tacy.." jak kiedys spiewala piosenkarka
Danuta Rinn. Bendin
-Jak powstania sprawily ze "stalismy sie wolni"? Czy zniszczenie resztek
Krolestwa Polskiego zwiekszylo nasz zakres swobod? Czy Utrata tak naprawde
niezaleznego panstwa i armii powiekszyla nasza sile polityczna? Przyznam
sie, ze nie rosumiem Milego dnia Bendin
-Ewolucia. Nie umieli sie przystosowac to wygineli.I zamias rycerzy mamy
dresy?
-Do czego mieli sie przystosowac??? To chyba jasne, ze jak jest powstanie to
gina ludzie:)
-Do panujacych warunkow. Moze dzis byli bysmy wielka Rosja. Pomylscie jak by
bylo fajnie. Ale oni byli zbyt patryjotyczni i wyginel jak dinozaury.

Jasne, a książę Konstanty i Nowosilcow to rdzenni Polacy byli
Oni nie byli urzędnikami. Konstanty Pawłowicz był dowódcą armii - jako brat króla Polski. A Nowosilcow był swego rodzaju szarą eminencją.
Józef Zajączek, Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i Adam Jerzy Czartoryski i inni członkowie władz byli Polakami. Zresztą, językiem urzędowym w Królestwie Kongresowym był polski - bo jaki inny mógłby być? Przynajmniej do upadku powstania listopadowego?
I co to była za niepodległość, kiedy nie można było prowadzić własnej polityki zagranicznej i wszystko zależało od cara i współpracowników?
Za politykę zagraniczną odpowiadał król. A królem Polski był wtedy car Aleksander I. Gdyby królem był ktokolwiek inny, to też od niego by to zależało.
Nie twierdzę, że Królestwo Kongresowe było niepodległe. Ale było i tak najbardziej autonomiczne spośród wszystkich tworów państwowych na ziemiach polskich w XIX w.
Dziwne, bo wydawało mi się, że jednym z punktów zapalnych pomiędzy naszą arystokracją a caratem było nie przyłączenie do "Kongresów" ziem I rozbioru Polski.
Wiem - sprawa tzw. ziem zabranych. Ale mimo że one nie zostały przyłączone, to i tak polskość mogła się tam w miarę swobodnie rozwijać.
W historii państwa polskiego mamy tylko I RP, II RP, PRL, III RP.
Ta periodyzacja została przyjęta w historiografii dopiero post factum. Ja bym powiedział raczej, że lata 1807-1831 były kontynuacją I RP (a ściślej: KP, czyli Korony Polskiej - przy czym Polska nie była koroną w latach 1079-1295 i 1305-1320), ponieważ nadal była monarchią. Tak samo lata 1945-1952 były kontynuacją II RP - po II wojnie światowej.
mamy jedynie namiastki państwowości polskiej, więc ich władców nie możemy uważać za kolejnych królów.
Jak najbardziej można. Przecież Aleksander I i Mikołaj I koronowali się na królów Polski. (a Aleksandrowi ten pomysł podsunął sam ks. Adam Jerzy). Królestwo Polskie de facto przestało istnieć 25 stycznia 1831, z chwilą detronizacji Mikołaja I.
Ale Polacy podobnie jak większość państw europejskich nie uważały Królestwa Polskiego za państwo suwerenne
Skoro tak, to Mieszka również nie można uznać za władcę suwerennego państwa polskiego - wszak za jego rządów Polska musiała płacić Niemcom trybut, od którego uwolnił nas dopiero Bolesław Chrobry. No i wielu władców Czech tak samo - bo Czechy też przez jakiś czas płaciły trybut cesarstwu niemieckiemu.
poczet carów rosyjskich nie może być uznany za kolejnych królów polskich
A co w takim razie z np. Wacławem II Czeskim? Wszak on też formalnie był królem Polski - tyle że traktował Polskę instrumentalnie i otaczał się Niemcami.
Czyli mam rozumieć, że w okresie o którym piszesz, Polska była państwem suwerennym i niepodległym, w którym naród polski sam decydował o losach własnego państwa?
A czy wtedy było coś takiego, jak "naród polski"? Wtedy pojęcie państwa narodowego dopiero zaczynało się kształtować. Wtedy jeszcze raczej był "naród szlachecki".
Jak pisałem, Polska nie była niepodległa. Ale IMHO liczy się bardziej to, że Polaków wtedy nie zmuszano do wyrzeczenia się własnej tożsamości, kultury i języka i pozwalano im zachować swoją polskość. Dopiero później miała miejsce nasilona germanizacja i rusyfikacja. Nie miało takiego znaczenia, czy Polską rządzą obcy, czy swoi - ważne było to, żeby nie łamać praw zawartych w konstytucji i nie ograniczać zagwarantowanych wolności słowa i druku. A ograniczać tą wolność mogą zarówno rodacy, jak i obcy - o czym już pisałem.
Urodzili się
1615 - papież Innocenty XII, papież (zm. 1700)
1741 - Józef II, cesarz niemiecki (zm. 1790)
1781 - Karl Friedrich Schinkel, niemiecki architekt i malarz (zm. 1841)
1834 - Władysław Umiastowski, polski zamożny ziemianin (zm. 1905)
1845 - Jan Niecisław Baudouin de Courtenay, polski językoznawca francuskiego pochodzenia (zm. 1929)
1860 - Hugo Wolf, austriacki kompozytor słoweńskiego pochodzenia (zm. 1903)
1869 - Ramón Menéndez Pidal, hiszpański filolog i historyk (zm. 1968)
1873 - Maryla Wolska, polska poetka (zm. 1930)
1888 - Anton Makarenko, radziecki pedagog i pisarz (zm. 1939)
1893 - Konstanty Drucki-Lubecki, polski generał (zm. 1940)
1900 - Jorgos Seferis, grecki poeta (zm. 1971)
1906 - Antoine Nguy&ecirc;n Van Thien, wietnamski duchowny katolicki, biskup
1913 - William Casey, dyrektor CIA (zm. 1987)
1913 - Witold Rudziński, polski kompozytor, teoretyk i historyk muzyki (zm. 2004)
1918 - Stefania Bekterówna, żołnierz AK
1923 - Emil Karewicz, polski aktor teatralny, filmowy i radiowy
1929 - Zbigniew Messner, polski działacz komunistyczny, premier Polski w latach 1985-1988
1939 - Neil Sedaka, amerykański piosenkarz
1940 - Józef Woroszczak, polski sportowiec, lekarz weterynarii i polityk
1955 - Marek Siwiec, polski polityk
1956 - Marek Góra, polski ekonomista
1960 - Adam Clayton, irlandzki muzyk rockowy, basista (U2)
1979 - Arkadiusz Głowacki, polski piłkarz
1981 - Stephen Maguire, szkocki snookerzysta
[Edytuj]
Zmarli
565 - Belizariusz, wódz wschodniorzymski
1202 - Mieszko III Stary, książę wielkopolski
1516 - Władysław II Jagiellończyk, król Czech i Węgier (ur. 1456)
1711 - Nicolas Boileau, francuski poeta (ur. 1636)
1819 - Ksawery Działyński, senator-wojewoda Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego (ur. 1756)
1838 - Poul Martin M&oslash;ller, duński poeta (ur. 1794)
1858 - Felice Orsini, włoski działacz niepodległościowy (ur. 1819)
1870 - Charles Montalembert, francuski działacz katolicki i historyk (ur. 1810)
1879 - Adolf Anderssen, niemiecki szachista (ur. 1818)
1881 - Aleksander II, car Rosji (ur. 1818)
1901 - Benjamin Harrison, 23. prezydent USA (ur. 1833)
1919 - Bogumił Labusz, polski działacz na Mazurach (ur. 1860)
1975 - Ivo Andrić, bośniacki pisarz (ur. 1892)
1990 - Bruno Bettelheim, amerykański psychoanalityk (ur. 1903)
1996 - Krzysztof Kieślowski, polski reżyser i scenarzysta filmowy (ur. 1941)
2002 - Hubert Wagner, polski trener siatkarski (ur. 1941)
2004 - Franz König, austriacki duchowny katolicki, arcybiskup wiedeński, kardynał (ur. 1905)
2004 - Dullah Omar, południowoafrykański polityk (ur. 1934)
[Edytuj]
Wydarzenia w Polsce
1931 - Sejm uchwalił ustawę znoszącą wszystkie przywileje lub ograniczenia związane z pochodzeniem, narodowością, językiem, rasą lub religią sprzed 1918.
[Edytuj]
Wydarzenia na świecie
483 - Feliks III został papieżem.
1781 - William Herschel odkrył planetę Uran.
1881 - Ignacy Hryniewiecki, działacz Narodnej Woli, dokonał udanego zamachu na cara Rosji Aleksandra II.
1938 - Rząd austriacki przyjął uchwałę o wcieleniu Austrii do III Rzeszy (Anschluss Austrii).
1963 - Ernesto Miranda ukradł 8 dolarów. Późniejsza sprawa sądowa zaowocowala Prawami Mirandy.
1988 - Tunel Seikan łączący japońskie wyspy Honsiu i Hokkaido został oddany do użytku.

Pozwoliłam sobie sprawdzić datę 13.03.

Cytat:

Najbogatszym państwem na Ziemi są USA - czyli statystycznie najbogatsi są Amerykanie (tak, wiem, że w USA mieszka 6 mln Żydów).

Mówiłem o nacji. Ameryka nie posiada nacji, jest tylko siedliskiem imigrantów ze wszystkich krajów świata. Nie ma czegoś takiego jak amerykanin, chyba, że masz na myśli indian. Amerykanie to brytyjczycy, francuzi, polacy, meksykanie, żydzi, japończycy, niemcy, ruscy itd itp.

Cytat:

Poza tym, bardzo wielu bogaczy jest w Zjednoczonych Eiratach Arabskich - czyli tam nie Żydzi, tylko Arabowie.

Problem jest taki, że większość islamistów uważa, że za zabicie żyda idzie się do nieba, dlatego ciężko jest zebrać ich w jednej organizacji. Nie znaczy to jednak, że nie ma wyjątków. Jakby nie patrzeć państwa takie jak Kuwejt są sojusznikami USA...

Cytat:

Poza tym, czy pisząc o Żydach, masz na myśli Żydów z Izraela, czy Żydów z USA i w ogóle światowe żydostwo? No i również ważna kwestia: czy Żydów jako osoby pochodzenia żydowskiego, niezależnie od wyznania, czy żydów jako wyznawców judaizmu? Bo spora część Żydów z pochodzenia nie wyznaje judaizmu i z tego powodu nie są uznawani przez niektórych Żydów za członków swojego narodu.

Odpowiadając jednym zdaniem powiedziałbym "Chodzi mi o żydowskie elity". Żydzi mieszkający w Izraelu mają w większości niewiele wspólnego z amerykańskimi i europejskimi i bliżej im do arabów niż do białych ludzi. Nie poruszałem tutaj kwestii religijnych więc nie wiem czemu schodzisz na ten temat. Stwierdziłem jedynie, że była to nacja niesłychanie przedsiębiorcza zwłaszcza w okresie średniowiecza i że spora część zachodniego majątku leży obecnie w ich rękach.

Cytat:

No właśnie - sam tutaj widzisz, że definicja Żyda nie jest do końca jasna. Z punktu widzenia ortodoksów Żydem jest ten, kto przestrzega prawa mojżeszowego - a Żyd, który nie wyznaje judaizmu, nie jest Żydem (a już na pewno nie żydem - fajnie się to czyta xD). Wiele wybitnych osób pochodzenia żydowskiego nie jest i nie było wyznawcami judaizmu, i wielu z nich nie uważało się za Żydów. Np. Albert Einstein, który poślubił Chorwatkę Milevę Marić, uważał się za Niemca, a nie za Żyda. Filozofka Ayn Rand (Alissa Zinowiewna Rosenbaum) uważała się "za Amerykankę z wyboru i z przekonania). Antomi Słonimski deklarował się jako Polak i katolik, mimo żydowskiego pochodzenia.

Między religią żydowską a Chrześcijaństwem naprawdę nie ma wielkiej różnicy więc nie ma sensu rozpatrywać kto chodził do kościoła a kto do synagogi. Rozmawiamy o żydach a nie o judaistach. Judaizm może wyznawać nawet żółtek jak się uprze, ograniczmy się do rozmowy na temat nacji żydowskiej.

Cytat:

Skąd te dane?
Wiem, że Tuwim był z pochodzenia Żydem (choć tworzył chyba wszystko po polsku), że Słonimski był z pochodzenia Żydem - o czym już pisałem. Ale reszta?

Z historii. Jeżeli przed wojną 30% populacji Warszawy stanowili żydzi to przypuszczam, że proporcjonalnie przekładało się to na procentowy udział żydów w Warszawskim życiu kulturalno naukowym. Może w skali całej polski nie było to 30% tylko nie wiem... 15%, ale wyszedłem z punktu widzenia Warszawy bo to głównie w stolicy i krakowie od zawsze przesiadywała śmietanka towarzyska.

MoherowyJanusz napisał/a:
Współcześni polscy masoni też byli żydami

Cytat:

Jakieś przykłady poza Geremkiem?

Szczerze mówiąc specjalnie się tym nie interesowałem ponieważ stanowią oni prowincjonalny zaścianek. Wymieniłem Geremka jako, że miał być kiedyś szefem NATO więc jest najbardziej znany.

Cytat:

Ja podam przykłady nie-Żydów będących masonami:

Giuseppe Garibaldi, Camilo Benso di Cavour, Giuseppe Mazzini (włoscy bohaterowie narodowi),
Królowie Anglii Jerzy IV, Wilhelm IV, Edward VII, Edward VIII, Jerzy VI. Królowie pruscy Fryderyk II Wielki, Fryderyk Wilhelm III.
Król Belgii Leopold I.
Prezydenci USA: George Washington, J. Monroe, Theodore Roosevelt, Franklin Delano Roosevelt, Harry Truman, Lyndon B. Johnson, Gerald Ford.
Prezydenci Czechosłowacji Tomasz Masaryk i Edward Benesz.
Prezydent Turcji K. Ataturk.
Ponadto książę Wellington (pogromca Napoleona pod Waterloo), lord Kitchener, adm. Horatio Nelson, francuski marszałek Joffre, feldmarszałkowie G. L. von Blucher i von Gneisenau, adm. von Tirpitz, amerykańscy generałowie: M. Clark, G. Marshall (ten od planu Marshalla), J. Pershing.
Kosmonauci: Glenn, Mitchell, Aldrin.
Mężowie stanu: Benjamin Franklin, Lajos Kossuth, J.E. Hoover, Aleksandr Kiereński, Winston Churchill.
Pisarze: Jonathan Swift, Monteskiusz, Walter Scott, Voltaire, Goethe, Puszkin, Kipling, Arthur Conan Doyle, Mark Twain, Oscar Wilde.
Muycy i kompozytorzy: Bach, Mozart, Haydn, Liszt, Sibelius.
Założyciel Międzynarodowego Czerwonego Krzyża J. Dunant.
Wynalazca szczepionki przeciw ospie Edward Jenner i odkrywca penicyliny Alexander Flemming.

Z Polaków:
Gen. Jakub Jasiński, gen. Józef Zajączek, ks. Hugo Kołłątaj, 74 posłów na Sejm Czteroletni, który uchwalił Konstytucję 3 maja. Król Stanisław Leszczyński, Stanisław August Poniatowski, książę Józef Poniatowski, Ignacy Potocki, Jan Henryk Dąbrowski, Stanisław Kostka Potocki, prymas Gabriel Podoski, ksiażę Adam Kazimierz Czartoryski, Aleksander Fredro, Walerian Łukasiński, Kazimierz Bartel, Stanisław Dąb-Biernacki, Stanisław Car, Bolesław Wieniawa-Dłogoszewski, Adam Koc, Marian Zyndram-Kościałkowski, b. Miedziński, Gabriel Narutowicz, Stanisław Patek, Bronisław Pieracki, Edward Rydz-Śmigły, Felicjan Sławoj-Składkowski, Walery Sławek, Michał Karaszewicz-Tokarzewski, August Zaleski.

To oczywiście nie wszyscy.

Pewnie część będzie się powtarzać, ale widzę, że nie wymieniłeś tu np ostatniego z naszych króli więc (Niemożliwe tak naprawdę jest dla zwykłego człowieka by określić kto z wymienianych przez nas ludzi był a kto nie był żydem ponieważ jest to nacja silnie zintegrowana z naszą. Przypuszczalnie jednak na 50% polak o niemiecko brzmiącym nazwisku jest żydem):

Królowie:
Stanisław August Poniatowski (Jak widać gdyby nie masoni tacy jak on czy Piłsudski to dziś by polski nie było, także sama przynależność do sekty jak już wcześniej mówiłem nie oznacza, że ktoś czci diabła albo, że chce zapanować nad światem jak pinky i mózg)

Prezydenci:
Gabriel Narutowicz
August Zaleski

Premierzy:
Ignacy Jan Paderewski
Kazimierz Bartel
Marian Zyndram-Kościałkowski
Aleksander Prystor
Walery Sławek
Felicjan Sławoj-Składkowski
Leon Kozłowski

Ministrowie:
Tadeusz Matuszewicz
Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki
Tadeusz Mostowski
Witold Chodźko
Stefan Czerwiński
Hipolit Gliwic
W. Staniewicz

Dyplomaci:
gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski
M. Arciszewski
Wincenty Baranowski
W. Grzybowski
Stanisław Kętrzyński
Roman Knoll
Juliusz Łukasiewicz
Stanisław Patek
Emil Kipa

Wojskowi:
Stanisław Szczęsny Potocki
Tadeusz Kościuszko
Jan Henryk Dąbrowski
Józef Poniatowski
Szymon Konarski
Andrzej Mokronowski
J. Aksamitowski
Ignacy Działyński
Józef Chłopicki
Józef Zajączek
Jan Kozietulski
Józef Niemojewski
Konstanty Adam Czartoryski
Aleksander Rożniecki
Walerian Łukasiński
Edward Śmigły-Rydz
Michał Tokarzewski-Karaszewicz
Adam Koc
Kordian Zamorski
Jerzy Ponikiewski
Władysław Sikorski (?)

Gen. Tokarzewski-Karaszewicz - jedna z czołowych postaci przedwojennego Droit Humain oraz katolickiego kościoła liberalnego.

Politycy i mężowie stanu:
Adam Kazimierz Czartoryski
Adam Jerzy Czartoryski
Kazimierz Nestor Sapieha
Stanisław Lubomirski
Ludwik Szymon Gutakowski
Michał Wielhorski
Józef Wybicki (?)
Ignacy Potocki
Stanisław Kostka Potocki
Augustyn Gorzeński
Stanisław Staniszewski
Kajetan Koźmian
Tomasz Kantorbery Tymowski
Aleksander Chodkiewicz
Edward Abramowski
Tytus Filipowicz
Jan Piłsudski
Mieczysław Michałowicz
Mikołaj Kwaśniewski
Adam Pragier
Stanisław Thugutt
Jan Józef Lipski
Aleksander Małachowski

Działacze powstańczy:
Wiktor Heltman
Ludwik Mierosławski
Tomasz Zan

Społecznicy:
Janusz Korczak
Rafał Radziwiłowicz
Janusz Korczak

Prymasi:
Gabriel Podoski
Michał Poniatowski

Naukowcy:
Marian Falski
Mieczysław Konopacki
Mieczysław Wolfke
Wacław Lednicki

Pisarze i poeci:
Zygmunt Krasiński
Julian Ursyn Niemcewicz
Cyprian Godebski
Aleksander Fredro
Kazimierz Brodziński
Ludwik Adam Dmuszewski
Franciszek Kniaźnin
Bogdan Kiciński
Ludwik Osiński
Juliusz Kaden-Bandrowski
Jerzy Stempowski
Stanisław Stempowski
Andrzej Strug
Antoni Słonimski
Wojciech Żukrowski
Tomasz Agatowski

Artyści:
Wojciech Bogusławski
Józef Ksawery Elsner
Karol Kurpiński
Michał Kleofas Ogiński
Juliusz Osterwa
Zygmunt Vogel zw. Ptaszkiem
Edward Wittig

Dziennikarze:
Jerzy Wasowski

Ekonomiści:
Tadeusz Gliwic
Edward Lipiński

Filozofowie:
Klemens Szaniawski

Chciał wstąpić Tadeusz Żeleński-Boy, ale go nie dopuszczono.

Cytat:

Jakiś przykład takiego źródła?

No przecież ci podałem, kilka artykułów, i wikipedię :P

W "POLSCE" jak wiadomo szczególnie masonerię starał się zwalczać ośmieszony przez media LPR. Cytat z artykułu:

Cytat:

Mason ofiarny

Numer: 45/2004 (1145)
Polscy masoni to nie delegatura światowego rządu, lecz nic nie znaczący klub towarzyski Wiemy już, gdzie się mieści jedno z centrów dyspozycyjnych światowego rządu. Miejsce wybrano bardzo sprytnie - to pałac w prowincjonalnej wielkopolskiej Dobrzycy. Ale od czego są śledczy z Ligi Polskich Rodzin. Odkryli prawdziwe znaczenie Dobrzycy i znaleźli agenta światowego rządu. To profesor Tadeusz Cegielski, członek rady Zespołu Pałacowo-Parkowego w Dobrzycy. Najważniejsze jest jednak to, że Cegielski jest masonem. To wprawdzie wiadomo od początku lat 90., ale dopiero poseł LPR Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz uświadomił radnym wielkopolskiego sejmiku, jakie to niebezpieczne. Radni odwołali więc Cegielskiego. - W Internecie pełno jest informacji o tym, że tajne Towarzystwo Wolnomularskie, którego działalności zakazuje konstytucja RP, upatrzyło sobie właśnie pałac w Dobrzycy - uzasadnia odwołanie radna Elżbieta Barys. Po usunięciu Cegielskiego w muzeum zarządzono kontrolę. Odnaleziono dowody przynależności do spisku, czyli masońskie eksponaty: strój wolnomularski (tzw. czwartego stopnia), rękawiczki, szarfę (osiemnastego stopnia wtajemniczenia) oraz pocztówkę, na której uwieczniono rytuał wstąpienia do loży masońskiej. Problemem jest to, że Cegielski nie złamał prawa, a loża masońska, do której należy, jest legalnie działającym stowarzyszeniem.

Jak się dowiadujemy, LPR pójdzie teraz za ciosem i odsłoni prawdziwą funkcję Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. Przecież tę placówkę sponsorowała poznańska loża wolnomularzy Świątynia Hymnu Jedności. Nieznane są zamiary radnych LPR wobec pałacu w Dobrzycy, ale można się spodziewać wszystkiego, bo jego fundatorem był w XVIII wieku generał Augustyn Gorzeński, członek Towarzystwa Wolnomularskiego.

Mason wszechmocny
Dla Jędrzeja Giertycha (dziadka obecnego lidera LPR Romana Giertycha), jednego z przedwojennych liderów obozu narodowego, loże były po prostu "judeomasonerią". Antymasońskie krucjaty w przedwojennej Polsce były na porządku dziennym. Stały się dyżurnym tematem prasy, kazań, a nawet obrad parlamentarnych. O masoństwo oskarżały się rywalizujące o władzę frakcje obozu sanacji. W efekcie antymasońskiej histerii w 1938 r. prezydent Ignacy Mościcki zakazał działalności wolnomularskiej w Polsce. Jak mówi Przemysław Waingertner, historyk z Uniwersytetu Łódzkiego, w II Rzeczypospolitej lista rzekomych wolnomularskich ekspozytur była długa: od Rotary, Ligę Obrony Praw Człowieka i Obywatela, po Adwentystów Dnia Siódmego, Stowarzyszenie Wolnomyślicieli, Badaczy Pisma Świętego czy Związek Esperantystów. - To masoni mieli się przyczynić do upadku obyczajów, propagując cywilne śluby, świadome macierzyństwo, nocne lokale, koedukacyjne szkoły, równouprawnienie religijne czy pokazy mody - mówi Waingertner. W czasach PRL działalność wolnomularzy też była zakazana, bo władza bała się wszelkiej konkurencji. Od początku lat 60. w Warszawie działała Loża Matka Kopernik, ale w ścisłej konspiracji. - Masoni zawsze byli utożsamiani ze złem. Inna sprawa, że nigdy nie próbowali tego stereotypu zmienić - twierdzi Norbert Wójtowicz z Uniwersytetu Wrocławskiego.

Masoni: reaktywacja
Gdy w 1991 r. odrodziła się Wielka Loża Narodowa Polski, odżyły stare stereotypy. W grudniu 1993 r. na łamach "Słowa - Dziennika Katolickiego" pisarz Jan Dobraczyński opublikował tekst, w którym oskarżał masonów o otrucie papieża Jana Pawła I. Pięć lat temu nagonkę na masonów zorganizowano w Poznaniu. Przed kościołami rozdawano ulotki wzywające władze miasta do natychmiastowego rozwiązania tamtejszej loży masońskiej. O wolnomularstwo od lat podejrzewany jest Business Centre Club, w którego strukturze są loże założycieli, regionalne i kanclerskie. Czołowy tropiciel masonów z Radia Maryja Stanisław Krajski uważa nawet, że masoni kryją się pod przykrywką Rotary.
Nowa antymasońska kampania rozpoczęła się na wiosnę 2004 r., gdy zbliżał się termin wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. "Masoni są narzędziem szatana, a ich znakiem jest słońce. Zwróćcie uwagę, że ten znak starają się umieścić wszędzie. Na przykład w Polsacie się ono pojawia i na butelkach wody Bonaqua, i jako logo Unii Wolności" - grzmiał Krajski w Radiu Maryja. Zygmunt Wrzodak, poseł LPR, wyjaśnił słuchaczom, że UE jest sterowana przez loże masońskie, wspierające Niemców i "ogólnoświatowy naród żydowski".
Zdaniem abp. Józefa Życińskiego, metropolity lubelskiego, koncentracja uwagi na tropieniu masonów prowadzi do obsesyjnych podejrzeń, które ośmieszają tropicieli.

Autor: Kaja Szafrańska, Tomasz Krzyżak

MoherowyJanusz napisał/a:

Ameryka nie posiada nacji, jest tylko siedliskiem imigrantów ze wszystkich krajów świata. Nie ma czegoś takiego jak amerykanin, chyba, że masz na myśli indian. Amerykanie to brytyjczycy, francuzi, polacy, meksykanie, żydzi, japończycy, niemcy, ruscy itd itp.
Wiem przecież, że biali Amerykanie nie są rdzennymi Amerykanami (zresztą nawet Indianie nie są, bo ich przodkowie przybyli ze wschodniej Azji kilkanaście tysięcy lat temu - zresztą koniec końców i tak kolebką całej ludzkości jest Afryka - wszyscy stamtąd pochodzimy). Chodziło mi o Amerykanów zdeklarowanych - czyli mieszkańców USA posiadających obywatelstwo amerykańskie. I oni faktycznie są najbogatszym narodem - bo mieszkają w najbogatszym państwie.
I - jak już zwrócił Ci uwagę Dysza - nazwy krajów i narodowości pisze się z dużej litery.
I - nie pisze się "ruscy", tylk o"Rosjanie".

MoherowyJanusz napisał/a:

Żydzi mieszkający w Izraelu mają w większości niewiele wspólnego z amerykańskimi i europejskimi i bliżej im do arabów niż do białych ludzi.
Arabowie i Żydzi - jako Semici - są biali. Nie są żółci albo czarni.

MoherowyJanusz napisał/a:

Nie poruszałem tutaj kwestii religijnych więc nie wiem czemu schodzisz na ten temat
Bo w przypadku Żydów to akurat ma podstawowe znaczenie.

MoherowyJanusz napisał/a:

w okresie średniowiecza i że spora część zachodniego majątku leży obecnie w ich rękach
To tylko świadczy o ich inteligencji. I brawa dla nich, że umieli się tak urządzić.

MoherowyJanusz napisał/a:

Między religią żydowską a Chrześcijaństwem naprawdę nie ma wielkiej różnicy
Dla Ciebie nie ma. Ale dla wielu chrześcijan i judaistów jest. Dla żydów chrześcijaństwo jest sektą heretycką, a dla chrześcijan żydzi tkwią w błędzie, że nie uznali Jezusa za mesjasza.

MoherowyJanusz napisał/a:

Rozmawiamy o żydach a nie o judaistach
Judaista i żyd to to samo. Judaista i Żyd to już nie musi być to samo. Żyd z dużej litery to członek narodu żydowskiego, a żyd z małej to wyznawca judaizmu.

MoherowyJanusz napisał/a:

Jeżeli przed wojną 30% populacji Warszawy stanowili żydzi to przypuszczam, że proporcjonalnie przekładało się to na procentowy udział żydów w Warszawskim życiu kulturalno naukowym
A od kiedy to Parszawa jest reprezentacyjnym miastem?
Przed wojną ponad 2/3 obywateli polskich mieszkało na wsiach. Żydzi najczęściej mieszkali w miastach. A nie wszyscy polscy twórcy pochodzili z miast. Duża ich część była ze wsi.

MoherowyJanusz napisał/a:

Przypuszczalnie jednak na 50% polak o niemiecko brzmiącym nazwisku jest żydem):
Skąd to stwierdzenie? Przecież od XIII w. do końca XIX w. w Polsce osiedlało się bardzo wielu Niemców. Np. Kraków był w pewnym okresie bardziej niemiecki niż polski, nie wspominając już o Gdańsku czy Poznaniu. To Niemcy założyli m.in. Waksmund na Podhalu oraz wiele innych miejscowości. Co prawda wielu Niemców zostało wysiedlonych z Polski po 1945, ale do tego czasu wielu z nich zdążyło się spolonizować i pozostać w Polsce jako Polakowi.
W ogóle to dziwne jest, dlaczego tak wielu Żydów ma niemieckie nazwiska - nawet tych amerykańskich, rosyjskich, ukraińskich czy polskich. Co niby oni mają wspólnego z Niemcami? (poza nazwiskami)

MoherowyJanusz napisał/a:

ostatniego z naszych króli
Mikołaja I? On nie był w masonerii, jeśli się nie mylę. A to on był ostatnim królem Polski - nominalnie od 1 grudnia 1825, czyli od śmierci brata, Aleksandra I, a koronowany został 24 maja 1829 w Warszawie. Zdetronizowany 25 stycznia 1831 przez polski sejm.
A Stanisława Augusta Poniatowskiego wymieniłem - nieuważnie czytałeś.

MoherowyJanusz napisał/a:

masoni tacy jak on czy Piłsudski
Piłsudski był masonem? Nie wiedziałem. Chyba że mowa o Janie Piłsudskim, a nie o Józefie.

MoherowyJanusz napisał/a:

Prezydenci:
Gabriel Narutowicz
August Zaleski

Premierzy:
Ignacy Jan Paderewski
Kazimierz Bartel
Marian Zyndram-Kościałkowski
Aleksander Prystor
Walery Sławek
Felicjan Sławoj-Składkowski
Leon Kozłowski

Ministrowie:
Tadeusz Matuszewicz
Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki
Tadeusz Mostowski
Witold Chodźko
Stefan Czerwiński
Hipolit Gliwic
W. Staniewicz

Dyplomaci:
gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski
M. Arciszewski
Wincenty Baranowski
W. Grzybowski
Stanisław Kętrzyński
Roman Knoll
Juliusz Łukasiewicz
Stanisław Patek
Emil Kipa

Wojskowi:
Stanisław Szczęsny Potocki
Tadeusz Kościuszko
Jan Henryk Dąbrowski
Józef Poniatowski
Szymon Konarski
Andrzej Mokronowski
J. Aksamitowski
Ignacy Działyński
Józef Chłopicki
Józef Zajączek
Jan Kozietulski
Józef Niemojewski
Konstanty Adam Czartoryski
Aleksander Rożniecki
Walerian Łukasiński
Edward Śmigły-Rydz
Michał Tokarzewski-Karaszewicz
Adam Koc
Kordian Zamorski
Jerzy Ponikiewski
Władysław Sikorski (?)

Gen. Tokarzewski-Karaszewicz - jedna z czołowych postaci przedwojennego Droit Humain oraz katolickiego kościoła liberalnego.

Politycy i mężowie stanu:
Adam Kazimierz Czartoryski
Adam Jerzy Czartoryski
Kazimierz Nestor Sapieha
Stanisław Lubomirski
Ludwik Szymon Gutakowski
Michał Wielhorski
Józef Wybicki (?)
Ignacy Potocki
Stanisław Kostka Potocki
Augustyn Gorzeński
Stanisław Staniszewski
Kajetan Koźmian
Tomasz Kantorbery Tymowski
Aleksander Chodkiewicz
Edward Abramowski
Tytus Filipowicz
Jan Piłsudski
Mieczysław Michałowicz
Mikołaj Kwaśniewski
Adam Pragier
Stanisław Thugutt
Jan Józef Lipski
Aleksander Małachowski

Działacze powstańczy:
Wiktor Heltman
Ludwik Mierosławski
Tomasz Zan

Społecznicy:
Janusz Korczak
Rafał Radziwiłowicz
Janusz Korczak

Prymasi:
Gabriel Podoski
Michał Poniatowski

Naukowcy:
Marian Falski
Mieczysław Konopacki
Mieczysław Wolfke
Wacław Lednicki

Pisarze i poeci:
Zygmunt Krasiński
Julian Ursyn Niemcewicz
Cyprian Godebski
Aleksander Fredro
Kazimierz Brodziński
Ludwik Adam Dmuszewski
Franciszek Kniaźnin
Bogdan Kiciński
Ludwik Osiński
Juliusz Kaden-Bandrowski
Jerzy Stempowski
Stanisław Stempowski
Andrzej Strug
Antoni Słonimski
Wojciech Żukrowski
Tomasz Agatowski

Artyści:
Wojciech Bogusławski
Józef Ksawery Elsner
Karol Kurpiński
Michał Kleofas Ogiński
Juliusz Osterwa
Zygmunt Vogel zw. Ptaszkiem
Edward Wittig

Dziennikarze:
Jerzy Wasowski

Ekonomiści:
Tadeusz Gliwic
Edward Lipiński

Filozofowie:
Klemens Szaniawski

Chciał wstąpić Tadeusz Żeleński-Boy, ale go nie dopuszczono.
I ilu z nich było Żydami? Chyba nie więcej niż 1-2%.

MoherowyJanusz napisał/a:

kilka artykułów, i wikipedię :P
Nie zdążyłem przeczytać wszystkiego, bo nie miałem czasu, ale nie we wszystkim widzę związek z Żydami. Np. w tym kazirodztwie.
BTW, teksty Krajskiego to ja znam od dawna - i jak je czytam, to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.
OSTROŁĘKA 1831

1. Sytuacja międzynarodowa przed wybuchem powstania listopadowego
Gdy Francja kichnie, cała Europa jest przeziębiona – to stwierdzenie księcia Metternicha, ministra spraw zagranicznych i kanclerza Austrii, dobrze oddaje mechanizm niejednej z XIX-wiecznych rewolucji, których źródeł zawsze doszukiwano się nad Sekwaną. Bowiem z reguły to właśnie wydarzenia we Francji stanowiły pierwsze ogniwo pociągające za sobą rozruchy i bunty w innych krajach Europy. Nie dziwi więc alergiczny stosunek starego dyplomaty, jakim był Metternich, do kraju uważanego przezeń za siedlisko wszelkiej rewolucyjnej zarazy, skąd rozlewała się ona na cały kontynent nieraz przysparzając mu kłopotów w samej Austrii. Tak też stało się w roku 1830.
Rewolucja lipcowa we Francji (27-29.VII.1830) obaliła rządy opierającego się na arystokracji i ugrupowaniach rojalistów Karola X, wynosząc do władzy popieranego przez burżuazję księcia orleańskiego w osobie Ludwika Filipa. Bogate mieszczaństwo wolało mieć na tronie słabego króla niż ustrój republikański, prowadzący do zamętu, podczas którego nie można być pewnym nie tylko swojego mienia, ale i życia. To co nastąpiło w Paryżu stało się impulsem do wybuchu rewolucji sierpniowo-wrześniowej w Belgii. Jej mieszkańcy pragnęli oderwania Belgii od Holandii i tym samym likwidacji stworzonego na kongresie wiedeńskim sztucznego tworu, jakim było Królestwo Niderlandów. 24 listopada Kongres Narodowy w Brukseli zdetronizował króla Niderlandów Wilhelma I i całą rodzinę orańsko-nassauską „na wieczne czasy”. Ponieważ starszy syn króla był szwagrem Mikołaja I, akt ten pośrednio godził w prestiż samego cara i Rosji.
Sukcesy rewolucji we Francji i w Belgii uaktywniły ruchy spiskowe w całej Europie. Wystąpiły one także w państwach naszych zaborców: Prus i Austrii. Pod wpływem tych wydarzeń zaczęły zwierać szeregi również siły reakcyjne. O ile Austria i Prusy zajęte były swoimi własnymi problemami i ostatecznie gotowe były pójść na pewne ustępstwa, to Rosja pozostała wobec nowej sytuacji nieugięta. Car Mikołaj I zamierzał siłą zaprowadzić ład i porządek w Europie. Nie po raz pierwszy armia rosyjska miała ponieść bratnią pomoc zaprzyjaźnionym monarchom. Doświadczenia po temu były, i to dość bogate. W końcu to przede wszystkim dzięki rosyjskim bagnetom udało się 15 lat wcześniej ostatecznie usunąć z tronu Francji uzurpatora, mieniącego się Cesarzem Francuzów, i przywrócić władzę prawowitemu królowi.
17.X.1830 wydano w armii polskiej i rosyjskiej zarządzenie o pogotowiu wojennym, zaś cztery dni później minister skarbu Królestwa Polskiego ks. Ksawery Drucki-Lubecki otrzymał z Petersburga polecenie przygotowania finansów państwa na stan wojny. Osiągnięcie pełnej gotowości bojowej obu armii planowano na 22 grudnia.
Jak z tego widać w interwencji w Niderlandach, obok wojsk rosyjskich, miało również wziąć udział wojsko polskie. Stanowiłoby ono w takim wypadku główny trzon połączonych sił. Car zamierzał wykorzystać wydarzenia w Belgii do tego, aby wyprowadzić wojsko polskie z kraju i pod jego nieobecność wprowadzić tu oddziały rosyjskie, a następnie zlikwidować odrębność Królestwa Polskiego, wcielając je do Rosji. Zapewne podobny los spotkałby wtedy armię polską, która stałaby się częścią armii rosyjskiej.
Plany tego rodzaju snuto już wcześniej. W 1823 r. car Aleksander I planował stworzenie i rozlokowanie na zachodnich granicach swojego imperium, a więc głównie w Królestwie Polskim, specjalnej armii obserwacyjnej. Miała ona być przeznaczona do interwencji w Hiszpanii i walki przeciwko tamtejszym konstytucjonalistom. W skład jej weszłoby wojsko polskie. Inne pomysły zakładały wysłanie Polaków na wojnę z Turcją.
Przygotowania do wysłania polskiego wojska za granicę stały się, obok ogólnej sytuacji w Królestwie Polskim (łamanie konstytucji, cenzura, represje wobec opozycji) i zdekonspirowania w listopadzie Związku Podchorążych, główną przyczyną wybuchu powstania, zaplanowanego przez organizatorów na 29 listopada 1830 r. Powstanie listopadowe różniło się jednak od rewolucji zachodnioeuropejskich tym, że jego głównym celem było odzyskanie przez Polskę niepodległości. Nie ingerowano w kwestie społeczne (uwłaszczenie chłopów, likwidacja pańszczyzny). Nie była to rewolucja antyfeudalna, choć lewicowe i centrowe ugrupowania polityczne będą dążyły podczas powstania do tego, aby przybrało ono także taki charakter.

2. Powstanie
Od podjęcia decyzji przez sprzysiężonych podchorążych wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. W noc listopadową z 29 na 30 przy pomocy ludu Warszawy udało się powstańcom opanować miasto. Ważne znaczenie podczas walk toczonych w stolicy miało zdobycie Arsenału – znajdowały się tam zapasy broni, w które uzbrojono ludność Warszawy walczącą ze stacjonującymi w niej wojskami rosyjskimi. Nie powiódł się jednak atak na Belweder, siedzibę wielkiego księcia Konstantego, którego miano pochwycić bądź zabić. Nie postarano się też o przeciągnięcie na stronę polską oddziałów Konstantego, a później, walczących z Polakami w pierwszej fazie powstania oddziałów korpusu gen. Rosena, choć ze względu na skład narodowościowy tych jednostek były ku temu szanse. Co więcej, pozwolono Konstantemu i wojskom rosyjskim na bezpieczne opuszczenie Królestwa. Duże znaczenie dla dalszych losów powstania miało złożenie przez powstańców władzy w ręce „ojców narodu”, czyli pozostawienie jej w ręku dotychczasowych władz, składających się z osób niechętnych powstaniu.
Wśród powstańców, w tym wśród generalicji, ścierać się będą odtąd dwa dążenia: do walki z Rosją i wywalczenia sobie samemu niepodległości, i do układów – rachuby, że idąc na kompromis z carem uda się uzyskać porozumienie i utrzymać autonomię. Za zwycięstwo pierwszego z tych nurtów uznać można detronizację Mikołaja I i całej dynastii Romanowów, ogłoszoną przez Sejm 25.I.1831 roku. Jedną z ważniejszych kwestii, jakich z kolei nie udało się rozwiązać Sejmowi, było uwłaszczenie chłopów. Niezałatwienie tego poważnego problemu społecznego negatywnie wpłynęło na dalsze losy powstania, sprawiając, że pozostało ono przede wszystkim powstaniem szlacheckim.
W chwili wybuchu powstania armia Królestwa Polskiego liczyła około 30 tys. Jeszcze w grudniu rozpoczęto mobilizację, w pierwszej kolejności powołując do szeregów 9000 dymisjonowanych żołnierzy. Ogółem w ciągu całego powstania zmobilizowano 160000 do 190000 ludzi, co w połączeniu z istniejącą już armią obrazuje ogrom wysiłku zbrojnego powstańców. Do początków lutego zmobilizowano między innymi 8000 kawalerii, z której utworzono nowe pułki jazdy, biorące nazwy od miast bądź regionów formowania np. 1 pułk jazdy augustowskiej, 1 pułk jazdy lubelskiej, 1 i 2 pułk mazurów, 1 i 2 pułk krakowski. Większość nowych pułków szybko zaczęła dorównywać starym.
Wielu polskich oficerów i żołnierzy miało doświadczenie wojskowe sięgające służby w armii cesarza Napoleona i Księstwa Warszawskiego. W pułkach kawalerii w początkach istnienia Królestwa instruktorzy rekrutowali się często z dawnych żołnierzy pułku szwoleżerów-lansjerów gwardii cesarskiej i pułku ułanów nadwiślańskich. Podobnie było w innych rodzajach broni. Generałowie armii Królestwa swoje kariery rozpoczynali właśnie w epoce „Boga wojny”. Armia polska, znakomicie wyszkolona przez wielkiego księcia Konstantego, który się nią słusznie chlubił, miała się okazać dla carskich żołnierzy wymagającym przeciwnikiem. Rozpoczęto również produkcję zbrojeniową. Tutaj powstańcy mieli jedynie ogromne trudności z uruchomieniem produkcji dział, ponieważ władze carskie celowo blokowały wcześniej rozwój tej dziedziny przemysłu w Królestwie. Odlewanie dział na większą skalę przeprowadzono dopiero w lecie 1831 roku.
Tymczasem do Warszawy zbliżały się już wojska rosyjskie. Feldmarszałek Iwan Dybicz, głównodowodzący armii wysłanej do stłumienia powstania, postanowił uporać się z nim jak najszybciej, jeszcze do wiosny 1831, i mimo że trwała zima zdecydował się rozpocząć intensywne działania wojenne. Armia rosyjska, mimo przewagi liczebnej, nie zdołała jednak pokonać wojska polskiego bohatersko broniącego dostępu do Warszawy w bitwie pod Grochowem (25.II.1831). Nie udało się więc powtórzyć sukcesu Suworowa, który podczas powstania kościuszkowskiego dokonał rzezi Pragi, zastraszając obrońców Warszawy. Co więcej, w wyniku polskiej ofensywy wiosennej powstańcy odnieśli szereg sukcesów militarnych (Wawer – 31.III.1831, Dębe Wielkie – 31.III.1831), z których największym była bitwa pod Iganiami (10.IV.1831). Mimo to, nie opanowano rosyjskich magazynów w Siedlcach, które były celem wyprawy.
Choć nadal wierzono w układy i korzystne dla Polski zmiany sytuacji międzynarodowej, powoli stawało się jednak jasne, że na ugodowość ze strony samego cara trudno liczyć. Będący w tej fazie powstania wodzem naczelnym gen. Skrzynecki (wodzem naczelnym został po bitwie pod Grochowem), pod presją rządu i opinii publicznej zmuszony został do działań ofensywnych. Plan takich działań przedstawił już nieco wcześniej gen. Ignacy Prądzyński. Zakładał on atak na gwardię carską (doborowe oddziały rosyjskie liczące w sumie ponad 20 tys. żołnierzy), stacjonującą w rejonie Łomży, i jej zniszczenie, co poważnie osłabiłoby prestiż cara w Europie i być może skłoniłoby go do rokowań pokojowych i ustępstw. Pierwotnym autorem projektu był gen. Wojciech Chrzanowski.

3. Wyprawa na gwardię
12 maja wieczorem główna armia polska, stojąca od paru dni pod Kostrzyniem, oderwała się od znajdujących się naprzeciw niej głównych sił rosyjskich pod dowództwem Dybicza i pomaszerowała w stronę Warszawy, po czym zatoczyła łuk, minąwszy ją od wschodu, idąc na Serock, a następnie w kierunku Łomży. Do samej Warszawy wojska nie wchodziły ze względu na to, że stolica roiła się od szpiegów, którzy mogliby donieść o ruchach armii i przez to wyeliminować efekt zaskoczenia. Aby dodatkowo utrudnić przesyłanie przez wrogi wywiad informacji o ruchach wojska wstrzymano na kilka dni przesyłanie poczty i kolportaż prasy. Na pozycjach naprzeciw Dybicza pozostały 1 dywizja kawalerii i 4 dywizja piechoty, pod dowództwem gen. Umińskiego. Skutecznie pozorowały one obecność całej armii przez najbliższe dni, wprowadzając przeciwnika w błąd. 14 maja w Serocku zgromadziła się cała armia uderzeniowa w sile 44 tys. żołnierzy i 108 dział. W wyniku szybkiego marszu, po drobnych utarczkach, 17 maja zbliżyła się ona do pozycji zajmowanych przez gwardię, zaś wydzielona, osłaniająca ją od południa grupa gen. Łubieńskiego, zajęła bądź zniszczyła mosty na Bugu, głównie w Nurze, blokując najkrótszą drogę, którą mógł nadejść z odsieczą gwardii Dybicz. Zaskoczenie gwardii udało się z kilku powodów: po pierwsze, Rosjanie uznali taki manewr ze strony polskiej za zbyt ryzykowny, spodziewając się w tym rejonie co najwyżej silnego oddziału idącego z pomocą powstańcom litewskim, po drugie, Dybicz zlekceważył meldunki o ruchach armii polskiej, wprowadzony w błąd przez Umińskiego, i po trzecie, gwardia jako elitarna formacja nie mogła się cofać przed pierwszym lepszym przeciwnikiem (większych sił polskich nie rozpoznano w tym rejonie) – chodziło tu o jej prestiż, nie chciano dawać argumentów propolskiej propagandzie na zachodzie. Cofanie się gwardii przed drobnymi oddziałami ośmieszałoby armię carską w opinii publicznej Europy.
Wydawało się więc tego dnia, że losy gwardii są przesądzone: główna armia polska, licząca 30000 żołnierzy i 80 dział (po wydzieleniu oddziałów osłonowych, m.in. grupy Łubieńskiego), miała naprzeciw siebie 23000 żołnierzy i 70 dział, przy czym Rosjanie, ze względu na ich położenie operacyjne, nie bardzo mieli jak uniknąć bitwy. Jednak, gdy wieczorem Prądzyński przyszedł do Skrzyneckiego z przygotowanymi na następny dzień rozkazami do ataku, ten ich nie podpisał, mimo kilkakrotnych usilnych nalegań ze strony Prądzyńskiego.
Scena, która w nocy z 17 na 18 maja rozegrała się w kwaterze głównej w Książpolu pomiędzy wodzem naczelnym i kwatermistrzem generalnym, stała się naprawdę punktem zwrotnym historii tej wojny: zapowiadała już wyraźnie, że przegramy ją i wyjaśniała, dlaczego przegramy. Są bowiem rozmaite przegrane w dziejach: takie, w których pokonany waży się na rzeczy wielkie i doznaje zawodu, oraz takie, w których, mając pewne siły i środki, nie odważa się nawet ich użyć. Nasza w 1831 r. należeć miała, niestety, do kategorii tych ostatnich (W. Tokarz).
Gdy 18 maja Polacy, pod osobistym dowództwem Skrzyneckiego, zajęli się wyrzucaniem z Ostrołęki stojących tam przejściowo słabych oddziałów gen. Osten-Sackena (Rosjanie zadawszy nam straty wycofali się), gwardia rozpoczęła odwrót na Białystok. Następnego dnia była jeszcze szansa zniszczenia tylniej straży gwardii, ale i tę okazję zmarnowano. Dopiero 20 maja Skrzynecki zarządził pościg za gwardią, gdy ta odeszła już na tyle daleko, że nie było szans jej dopadnięcia. W pościgu tym zapędził się aż pod Tykocin, nie osiągając właściwie nic.
Na pierwszy rzut oka trudno dziś zrozumieć postępowanie generała Skrzyneckiego w dniach 17 i 18 maja. Wskazuje się, że był on człowiekiem niezdecydowanym i słabego charakteru, bojącym się wziąć na siebie odpowiedzialność w trudnych chwilach. Po drugie jednak, był związany przez całą swoją karierę wojskową z księciem Adamem Czartoryskim, który od początku dążył do układów z carem. Zniszczenie gwardii oznaczałoby wytępienie synów wielu znamienitych rodów arystokratycznych Rosji, którzy w tej elitarnej formacji służyli. W takiej sytuacji wszelka szansa na porozumienie zniknęłaby bezpowrotnie. Można sądzić, że Skrzynecki po prostu nie chciał zniszczyć gwardii.
Tymczasem Dybicz, otrzymawszy wieczorem 20 maja alarmujący list od dowodzącego gwardią wielkiego księcia Michała Pawłowicza, rozpoczął forsowny marsz wszystkimi siłami, które miał pod ręką, aby przyjść mu z pomocą. Wkrótce dostał też list od Mikołaja I, w którym car ostro zrugał go za narażenie gwardii na tak poważne niebezpieczeństwo. Mikołaj stracił wówczas cierpliwość i zdecydował się odwołać Dybicza i mianować na jego miejsce gen. Paskiewicza. Dybicz odzyskał jednak zaufanie cara po bitwie pod Ostrołęką.
Ruch Dybicza groził armii polskiej wyjściem na tyły, wobec czego Skrzynecki rozpoczął odwrót. Ostatecznie zatrzymał się pod Ostrołęką. Nie chciał się bowiem cofać zbyt głęboko, by nie dać poznać, że ucieka przed przeciwnikiem i by nie demoralizować wojska. Dybiczowi zaś udało się w końcu, 24 maja nawiązać łączność taktyczną z gwardią. Działający zwykle niezbyt śpiesznie feldmarszałek podjął wtedy ważną decyzję. Zarządził na następny dzień – 25 maja, forsowny marsz na Pyski, w pościgu za Polakami. Tego dnia, maszerując 21 godzin, od wczesnego ranka, poszczególne kolumny rosyjskie, przeszły 43-53 kilometrów. Armia rozciągnęła się w tym pochodzie, przez co w mającej się rozegrać następnego dnia bitwie wzięła udział tylko jej część. Rosjanie atakowali niejako z marszu.
Decyzja Dybicza wytworzyła tę niespodziankę, ten moment zaskoczenia przeciwnika, który odebrał mu swobodę ruchów i postawił wobec położenia całkowicie nieoczekiwanego. (W. Tokarz).

4. Bitwa pod Ostrołęką
Rozmieszczenie wojsk polskich przed bitwą było takie, że na wschodnim brzegu Narwi ok. 3,5 km na wschód od Ostrołęki, na linii miejscowości Rzekuń, Czarnowiec, Ławy, Goworki zostawiono jako straż tylnią grupę pod dowództwem gen. Łubieńskiego, składającą się z dowodzonej przez niego 2 dywizji kawalerii i 5 dywizji piechoty. Ponadto w skład grupy wchodziła doborowa brygada gen. L. Bogusławskiego (4 i 8 pułk piechoty liniowej) oraz batalion pułku weteranów. Bogusławki z rana zajął pozycję w Ostrołęce i wokół niej, z zadaniem kontrolowania miasta i mostów. Reszta wojsk pozostała na zachodnim brzegu. Nasz wódz naczelny nie spodziewał się bitwy. Jazda rozkulbaczyła konie, a wielu żołnierzy wykorzystywało przerwę operacyjną, aby umyć się i wykąpać w Narwi. Nie wydano instrukcji postępowania na wypadek bitwy. Co gorsza, wczesnym rankiem 26 maja odesłano do Różana park rezerwowy artylerii, przez co naszej artylerii brakowało później tego dnia amunicji.
Bitwa rozpoczęła się około 9 nad ranem 26.V.1831 od starć grupy Łubieńskiego ze strażą przednią Bistroma pod Rzekuniem. W tym samym czasie rosyjska lekka kawaleria gwardii próbowała, bez powodzenia, sforsować przeprawę pod Ławami i Goworkami. Rosjanie atakowali Łubieńskiego od frontu, a jednocześnie obchodzili jego pozycje od skrzydeł, grożąc mu odcięciem od reszty sił. Po zorientowaniu się w sytuacji i w sile wojsk rosyjskich rozpoczął on odwrót ku Ostrołęce, mimo że rozkaz sztabu głównego nakazywał mu obronę pozycji, na których się znajdował „jak będzie można najdłużej”. Decyzja Łubieńskiego była całkowicie słuszna, gdyż wobec przewagi Rosjan jego oddziały nie zdołałyby utrzymać wyznaczonych pozycji i zostałyby rozbite. Odwrót odbywał się w sposób zorganizowany, spokojny. Na niektórych pozycjach Polacy nawiązali walkę i efektywnie kontratakowali, zadając straty nacierającym wojskom rosyjskim. Wycofano się za Narew bez większych strat do godziny 11.00.
Widząc przekraczające rzekę oddziały Łubieńskiego, gen. Skrzynecki podjechał do nich bardzo niezadowolony z faktu niewykonania rozkazu i odruchowo nakazał Bogusławskiemu obronę Ostrołęki do ostatniego żołnierza. Na wschodnim brzegu pozostał więc ze swoją brygadą tylko Bogusławski i przydzielone mu 4 działa pod dowództwem kpt. Jabłonowskiego (wydzielone z 4 baterii lekkokonnej Bema).
Należy w tym miejscu wspomnieć o warunkach terenowych wokół miasta. Otóż Narew tworzy tu zakole, wklęsłe ku wschodowi, przez co wschodni brzeg jest wyższy od zachodniego. Ze względu na te warunki naturalne obrona miasta z pozycji zajmowanych przez armię polską byłaby bardzo utrudniona. Z kolei po zachodniej stronie rzeki istniało naturalne przedmoście, osłonięte dodatkowo od tej strony wzgórzami, które częściowo zasłaniały stojące na nim oddziały przed ostrzałem artylerii. Jednocześnie piechota, która przeprawiłaby się przez mosty, mogła tu liczyć na wsparcie swojej, stojącej za rzeką artylerii, która doskonale mogła flankować ogniem jej stanowiska.
Szef sztabu, gen. Prądzyński, zdając sobie sprawę z tych uwarunkowań terenowych i dowiedziawszy się z rana o sytuacji, planował przepuszczenie wojsk rosyjskich na zachodni brzeg i zorganizowanie tutaj zasadzki. Chciał przy pomocy ostrzału artyleryjskiego oraz połączonych ataków piechoty i kawalerii zniszczyć siły, które się przeprawią, bądź zadać im znaczne straty. W tym celu rozstawił na wzgórzach na drodze do Antonii 3 kompanię pozycyjną mjr. Turskiego oraz pół 1 kompanii pozycyjnej pod dowództwem kpt. Soleckiego – miały one pod ostrzałem mosty i obszar przedmościa. Bliżej mostów dla ich ochrony zostawiono drugą połowę 1 kompanii pozycyjnej pod dowództwem mjr. Bielickiego i 5 kompanię pozycyjną mjr. Neymanowskiego. Reszta artylerii stanęła bardziej na tyłach. Na północy, na skraju lasu rozlokowana była 3 dywizja piechoty gen. Małachowskiego, w centrum 1 dywizja piechoty gen. Rybińskiego, a na południu zajęła miejsce 5 dywizja piechoty gen. Kamieńskiego. Jazda stanęła za Omulewem, koło miejscowości Drążewo. Oddziałom z grupy Łubieńskiego pozwolono odpocząć po porannych walkach.
Tymczasem Rosjanie podciągnęli artylerię i przeprowadzili szturm Ostrołęki. Bogusławski, ze szczupłymi siłami, nie miał szans utrzymać tej pozycji. Część jego żołnierzy zginęła, ok. 1200 dostało się do niewoli, części udało się w dramatycznych okolicznościach uciec na zachodni brzeg. Na północ od miasta jeden z batalionów tej brygady został przyparty do rzeki przez ułanów gwardii i zniszczony (część żołnierzy poddała się).
Około 12.00, zaraz po opanowaniu przez Rosjan Ostrołęki, na wschodnim, wyższym brzegu Narwi, na północ i na południe od miasta, generałowie Toll (szef sztabu armii) i Gerbel (dowódca artylerii w korpusie grenadierów) zaczęli rozmieszczać liczną artylerię, głównie z 3 dywizji piechoty i 3 dywizji grenadierów, formując dwie wielkie baterie.
Generał Grabbe, korzystając z tego, rozkazał Astrachańskiemu pułkowi grenadyerów zdobyć most i stojące za nim dwa działa polskie. Kawalerowie Św. Jerzego stanęli na ochotnika na czele kolumny, i pułk, mając drugi batalion na przedzie, rzucił się na most. (A. Puzyrewski)
Za drugim batalionem pułku Astrachańskiego przekroczył rzekę także pierwszy batalion tego pułku, pułk grenadierów Suworowa oraz dwa szwadrony ułanów gwardii z działem konnym (tych ostatnich jednak potem wycofano). Oddziały polskie stojące przy moście zostały odrzucone. Kontratak resztek polskiego 8 pułku piechoty w celu odbicia mostu został również odparty. Wkrótce przez rzekę, mimo uszkodzenia mostów, zaczęły przeprawiać się kolejne bataliony rosyjskie.
Pod wpływem tych wydarzeń generał Skrzynecki stracił głowę. Rozkazał zejść z doskonałej pozycji na wzgórzach artylerii mjr. Turskiego i kpt. Soleckiego, wskutek czego poniosła ona straty od ognia artylerii rosyjskiej i musiała się wycofać, a następnie rozpoczął chaotyczne ataki pojedynczymi pułkami i batalionami. Zamęt pogłębiło opuszczenie pola bitwy przez 5 kompanię artylerii pozycyjnej mjr. Neymanowskiego, który dokonał tego ze względu na nieprzydzielenie mu osłony piechoty, a pod pozorem wyczerpania amunicji. Co gorsza, pociągnął on za sobą 4 kompanię artylerii lekkiej kpt. Lewandowskiego.
Widząc przeprawionych na zachodni brzeg grenadierów rosyjskich Skrzynecki wydał 1 i 3 dywizji piechoty gorączkowy rozkaz do zaatakowania ich, jednak wykonała go tylko część batalionów, gdyż żołnierze nie byli jeszcze przygotowani do walki. Ataki odbywały się w sposób nieskoordynowany.
Skrzynecki, widząc niepowodzenie Langermana, robi mu niezasłużone wymówki, a następnie powierzywszy Prądzyńskiemu zupełnie rozstrojone lewe skrzydło, pędzi w szale wzdłuż frontu, wołając z całych sił: „Małachowski naprzód! Rybiński naprzód! Wszyscy naprzód!”. Wojska, opuściwszy pozycye swoje w zaroślach, wysunęły się bezładnie na polanę. (A. Puzyrewski)
Nacierające pojedynczo bataliony dostawały się pod ogień artylerii rosyjskiej, przez co musiały się rozwijać w linie bądź tyralierę, będąc jeszcze daleko od pozycji wroga. O godzinie 12.30 przeprawiły się przez rzekę kolejne 4 bataliony rosyjskie z pułków 3 karabinierów i Jekaterynosławskiego.
O godz. 13.00 rozpoczęła bardziej zorganizowane natarcie 1 dywizja piechoty z resztą 3 dywizji piechoty w odwodzie i przy wsparciu własnej artylerii.
Bataliony polskie do samej podeszły szosy i zatrzymały się w niepewności, oparłszy karabiny o nasyp szosowy. Bliskość obu stron wywołała wzajemne obelgi i zaczepki: „Precz, moskale” – krzyczeli Polacy; nasi zaś w odpowiedzi ciskali kamieniami, piaskiem itp. Na koniec polskie bataliony wdrapały się na szosę i z okrzykiem rzuciły się na grenadyerów (A. Puzyrewski)
Natarcie doprowadziło do odrzucenia Rosjan ku mostom, jednak idąca za nimi w pościgu piechota dostała się w krzyżowy ogień stojącej za rzeką artylerii. Kontruderzenie przeciwnika ostatecznie załamało atak polski i odrzuciło nasze oddziały na pozycje wyjściowe.
Po odparciu ataku 1 dywizji wojska rosyjskie posunęły się nieco do przodu, a tyralierzy rosyjscy zaczęli podchodzić pod stanowiska artylerii Turskiego. W tej fazie bitwy Skrzynecki postanowił użyć do natarcia polskiej kawalerii. Podmokły teren był na tyle niedogodny, że szarże nie przyniosły większych rezultatów, a nasza jazda poniosła duże straty. Rozpędzono jedynie tyralierów.
Około godziny 16.00 Rosjanie, naprawiwszy zrywające się mosty, rozpoczęli przeprawę na zachodni brzeg dalszych sił. O tej godzinie nadciągnęła też pod Ostrołękę 2 dywizja grenadierów i 4 bataliony gwardii, z księciem Szachowskim. Wkrótce naprzeciw Polaków było już 17 batalionów, a przed 18.00 25 batalionów, przy czym Dybicz nie zaangażował wszystkich sił. Zebrawszy się rozpoczęły one około 17.00 atak na pozycje polskie. Częściowo ugrzązł on ze względu na silny ogień artylerii polskiej.
Wrogie kolumny, wychodząc spoza zasięgu ognia własnej artylerii, weszły w strefę ostrzału naszej. W tym momencie Polacy wyprowadzili największe w tej bitwie i najlepiej zorganizowane natarcie, głównie siłami brygady Muchowskiego z 1 DP i brygady Krasickiego z 5 DP, częściowo zachodząc wrogie siły z flanki. Rosjanie, aby wesprzeć cofających się 9 batalionów rzucili do walki 11 kolejnych ze swojego odwodu. I to nie pomogło. Piechota rosyjska stopniowo cofała się ku mostom pod naporem Polaków. Zabłysła nadzieja na zwycięstwo. Jednak gdy nacierające polskie kolumny zbliżyły się do mostów, po raz kolejny dostały się w ogień stojącej za Narwią rosyjskiej artylerii. Oddziały Krasickiego i Muchowskiego, wyczerpane już mocno walką, poniosły duże straty po czym musiały się wycofać. I tym razem Rosjanom udało się utrzymać przyczółek przy mostach.
Około 19.00 przez most przejechali Dybicz z Tollem, co wzięto za zapowiedź szarży rosyjskiej kawalerii, dotychczas nie biorącej prawie w ogóle udziału w bitwie.
Wówczas gen. Skrzynecki wydał rozkaz dowódcy 4 baterii lekkokonnej podpłk. Bemowi, aby ruszył naprzód i ostrzelał piechotę rosyjską przy mostach.
Pomimo braku rezerw, a więc słabości linii bojowej w ogóle, Polacy śmiało posuwali się naprzód, jedna zaś baterya, z niesłychaną śmiałością podbiegłszy do świeżo co przeszłych przez Narew batalionów 3 dywizji piechoty, osypała je gradem kartaczy. Pułki Staro i Nowoingermanlandzki wstecz się rzuciły, mianowicie pierwszy, a most już się był pokrył uciekającymi. Wielkie groziło niebezpieczeństwo: przykład mógł zaraźliwie oddziałać na innych; ale zimna krew i męstwo dowódców powstrzymały żołnierzy. Młody oficer, Adlerberg, z pałaszem w ręku zagrodził most uciekającym, nadbiegli zaś tu Martynow, Berg, a następnie Bistrom przywrócili ostatecznie porządek. (A. Puzyrewski)
Artylerzyści rosyjscy przez pewien czas patrzyli zza rzeki z osłupieniem, wkrótce jednak rozpoczęli ostrzał zadając Bemowi straty i zmuszając go do wycofania. Szarża artylerii konnej Bema chlubnie zakończyła bitwę stając się jej najsłynniejszym epizodem. Dybicz pod wrażeniem ostatnich ataków polskich nadal sądził, że ma przed sobą silną armię, zdolną do walki mimo wszelkich słabości swego wodza naczelnego i w nocy wycofał nawet część swych sił na wschodni brzeg.
Straty polskie w bitwie wyniosły 194 oficerów i 6224 żołnierzy i podoficerów zabitych, rannych lub wziętych do niewoli, a rosyjskie 172 oficerów i 5696 żołnierzy i podoficerów. Były to więc liczby zbliżone. Największe znaczenie miało jednak rozprzężenie morale w armii polskiej i ogólny upadek ducha, jaki nastąpił po bitwie. Już pod koniec bitwy wielu żołnierzy piechoty zaczęło opuszczać oddziały, uchodząc do pobliskich lasów, tak że po zmierzchu, jeśli wierzyć Prądzyńskiemu, udało się oficerom zebrać ledwo 1,5 do 2 tys. piechurów. Skrzynecki w ostatniej fazie bitwy starał się to maskować wysyłając na pierwszą linię kawalerię i artylerię i żwawo atakując podchodzących pod polskie stanowiska rosyjskich tyralierów. Ruchliwością, nadrabianiem miną starano się ratować położenie. (W. Tokarz)
Po kilku dniach większość dezerterów powróciła do szeregów (29 maja Prądzyński szacował naszą piechotę na 15000) jednak armia po Ostrołęce nie wyglądała już tak samo jak wcześniej. Począwszy od tej bitwy strona polska straciła inicjatywę w tej wojnie. Powstanie listopadowe zaczęło powoli zmierzać do upadku.

5. Ocena bitwy i jej skutki
Oceniając bitwę, na pierwszy plan wysuwa się osoba polskiego głównodowodzącego, generała Skrzyneckiego. Pierwszy błąd popełnił on jeszcze zanim bitwa się zaczęła, zostawiając liczne oddziały pod dowództwem gen. Łubieńskiego na wschodnim brzegu Narwi, gdy jednocześnie nie zamierzano początkowo bronić Ostrołęki. Sam Łubieński był za słaby, aby walczyć z całą armią rosyjską, a jednocześnie miał siły dość liczne, co mogło utrudnić szybką ich przeprawę na zachodni brzeg w razie odwrotu. Nie ściągnięto pod Ostrołękę z Łomży silnej, 2 dywizji piechoty gen. A. Giełguda, a nawet nie starano się tego zrobić w dniu bitwy, gdy sytuacja była już wiadoma. Nie rozpoznano też należycie ruchów armii rosyjskiej, której pojawienie się tak szybko pod Ostrołęką było dla Polaków zaskoczeniem.
Jednak te błędy nie wpłynęły w takim stopniu na końcowy rezultat, jak późniejsze działania wodza naczelnego w trakcie bitwy. Ostatecznie Łubieńskiemu udało się wyjść z niekorzystnego położenia i bezpiecznie przeprawić do reszty wojsk. Bezsensowny rozkaz Skrzyneckiego zatrzymał za to na wschodnim brzegu doborową brygadę gen. Bogusławskiego, która wskutek tego została rozbita i zdziesiątkowana.
Skrzynecki dążył od początku walk do zniszczenia mostów w Ostrołęce i uniknięcia bitwy. Rozpoczął w związku z tym jak najszybciej się dało ataki pojedynczymi jednostkami, które tylko wykrwawiły naszą piechotę. Mając przewagę liczebną walczyliśmy tak, jakbyśmy jej nie mieli. Doskonale rozstawionej przez Prądzyńskiego artylerii wódz naczelny kazał opuścić pozycje wskutek czego niepotrzebnie poniosła ona straty i nie odegrała roli, jaką mogła odegrać.
Natomiast wzgórza leżące na zachodnim brzegu Narwi nadawały się dobrze do skutecznego ognia na przeprawione siły nieprzyjaciela, lecz z powodu odległości nie sprzyjały pojedynkom ogniowym. Gdy nasze baterie schodziły z dobrych stanowisk ogniowych i zbliżały się do artylerii nieprzyjaciela na odległość skutecznego strzału, nie mogły wówczas nawiązać równorzędnej walki, ponieważ artyleria rosyjska zajmowała stanowiska górujące nad polskimi, dysponowała większą ilością dział dużego wagomiaru i była skoncentrowana na dwóch skrzydłach – a wiadomo, że zgrupowana artyleria była skuteczniejsza w walce niż rozproszona. (R. Łoś)
Fatalne w skutkach było też wyprawienie przed bitwą parku rezerwowego artylerii do Różana, wskutek czego nasza artyleria miała 1/3 normalnych zapasów amunicji, oraz opuszczenie pola bitwy przez dwie baterie, których nie postarano się sprowadzić z powrotem.
Mimo to, do końca bitwy istniała szansa zrealizowania Planu zasadzkowego Prądzyńskiego, którą w ostatnim ataku, rozpoczętym po godz. 17.00, częściowo udało się wykorzystać. Polaków zatrzymała jednak rozstawiona na wschodnim brzegu Narwi artyleria, która po stronie rosyjskiej była tego dnia prawdziwą „królową pola walki”. Bez jej wsparcia rosyjska piechota z pewnością nie utrzymałaby swoich pozycji na przyczółku.
Wszyscy historycy zgadzają się, że główną winę za klęskę ponosi polski wódz naczelny, który wytracił wielu żołnierzy i zdemoralizował znakomite wojsko. Jakby na przekór faktom całą winę za klęskę zwalił on właśnie na nich, obciążając ich w oficjalnym raporcie odpowiedzialnością za wynik bitwy. Generał Skrzynecki, który tak świetnie dowodził na szczeblu pułku i brygady (w 1814 roku, w bitwie pod Arcis-sur-Aube, jako major, umiejętnie rozstawionym czworobokiem uratował Napolona przed szarżą wrogiej kawalerii, dobrze dowodził też swoją dywizją w bitwie pod Grochowem), nie potrafił dowodzić na wyższym szczeblu i będąc głównodowodzącym nadal kierował nie całą armią, ale poszczególnymi jej pułkami. Gdyby główne dowództwo sprawował Prądzyński, ta bitwa przebiegałaby zapewne zupełnie inaczej. Należy przy tym dodać, że polskie wojsko, nawet w tych warunkach i przy takim dowodzeniu, walczyło znakomicie, czego dowodem jest nie tylko szarża artylerii konnej Bema, ale i atak piechoty w końcowej fazie bitwy.
Co do postępowania Dybicza, to z początku można dostrzec u niego pewne lekceważenie przeciwnika, bo decyzja o przeprawianiu się na drugi brzeg rzeki tuż pod okiem nieprzyjacielskiej armii była niewątpliwie ryzykowna. Być może do takiego działania mobilizowały go obawy o utratę stanowiska po tym, jak naraził na niebezpieczeństwo gwardię. Już pod koniec dnia, pod wpływem polskich ataków, działał za to bardzo ostrożnie. Przede wszystkim mógł się obawiać nadejścia na pole bitwy dywizji gen. Giełguda:
Pomimo wszystko położenie sprawy nie było jasnem dla Dybicza. Sądząc z jeńców, stawało się oczywistem, że dywizya Giełguda nie przyjmowała wcale w bitwie udziału, i można było przypuszczać, że Skrzynecki ciągłymi atakami swymi zamierzał osłabić jedynie siły Rosyan dla zadania im następnie stanowczego ciosu, zachowując niezbędną w tym celu rezerwę; w razie bowiem przeciwnym trudno było zrozumieć tak przyjęcie bitwy przez niego, jako i prowadzenie jej z takim mianowicie uporem. (A. Puzyrewski)
Ta wypowiedź pozwala też z innej strony ocenić działania Skrzyneckiego. Najbardziej jednak rosyjski generał żałował niepodjęcia przez Rosjan pościgu za uchodzącą spod Ostrołęki armią polską: Ale jeżeli brak żywności i oddalenie taborów stanowiły niezwalczone przeszkody dla ruchu całej armii w celu ostatecznego pokonania nieprzyjaciela, to zaniechanie przez Dybicza ścigania energicznego armii polskiej liczną jazdą ruską niczem usprawiedliwić się nie daje.
Dzięki niepodjęciu nazajutrz pościgu, a następnie prowadzeniu go w sposób bardzo powolny, armia polska zdołała się oderwać od nieprzyjaciela i parę dni później częściowo zregenerować.
Skutkiem ubocznym bitwy pod Ostrołęką było skierowanie na Litwę liczącej około 11000 żołnierzy i 26 dział, kilkakrotnie już wcześniej wspominanej, 2 dywizji piechoty gen. Antoniego Giełguda, która razem z wysłanym wcześniej oddziałem gen. Dezyderego Chłapowskiego (700 ludzi i 2 działa) miała wesprzeć tamtejszych powstańców. Giełguda wysłano na Litwę, gdyż jego dywizja, stojąca pod Łomżą, została właściwie odcięta od sił głównych, a Skrzynecki będący już w odwrocie nie mógł na nią czekać. Generał Giełgud nie spełnił jednak pokładanych w nim nadziei. Nie potrafił prowadzić wojny partyzanckiej i działał bardzo nieudolnie. W decydującej w tym rejonie bitwie pod Górami Ponarskimi (19.VI.1381) Polacy ponieśli klęskę. Wkrótce po tym, wskutek działań wojsk rosyjskich, większość sił ekspedycyjnych wysłanych na Litwę została zmuszona do przekroczenia granicy pruskiej i złożenia broni. Do Warszawy przedarł się jedynie gen. H. Dembiński z 3 tys. żołnierzy. Zamiast zyskać, armia polska straciła prawie 10 tysięcy żołnierzy i istotną liczbę dział.

Wykorzystana literatura:
A. Puzyrewski, Wojna polsko-ruska 1831, Warszawa 1899 (Kraków – wzn.1988)
W. Tokarz, Wojna polsko-rosyjska 1830 i 1831, Warszawa 1993
R. Łoś, Artyleria Królestwa Polskiego 1815-1831, Warszawa 1969
R. Łoś, Z dziejów i kart chwały artylerii polskiej, Warszawa 2001
S. Kieniewicz, A. Zahorski, W. Zajewski, Trzy powstania narodowe, Warszawa 1992, 1994
M. Tarczyński, Generalicja powstania listopadowego, Warszawa 1980
T. Strzeżek, Polska ofensywa wiosenna w 1831 roku, Olsztyn 2002
R. Bielecki, Wielka armia, Warszawa 1995
1
† † † †
*************************************
"behet migam dooset daram.
Toe ein donya faghat toro daram" -
mówię do Ciebie, że Cię kocham
Wszystko, co mam na tym świecie, to Ty
*************************************
† † † †
*************************************

A u Mireczka nocną porą Marysia dodała listę obecności u szambonurków:
-
Wolnomularstwo, inaczej masoneria lub sztuka królewska - ...
... ponadnarodowy, częściowo tajny ruch etyczny o swoistych strukturach organizacyjnych (m.in. trójkąty, loże, obediencje), który swe pryncypia i idee wyraża za ... pośrednictwem rozbudowanej symboliki i rytuałów.
Masoneria to także zespół bractw o charakterze elitarnym i dyskretnym. Kolorytu masonerii dodaje wielka ilość legend i spiskowych teorii na jej temat. Nauka badająca historię wolnomularską i idee wolnomularskie nazywa się masonologią.
Francuskie wolnomularstwo liberalne silnie akcentuje poza tym swoją sympatię dla idei solidarnej Unii Europejskiej[18] . Grand Orient de France opowiada się za laickością państwa[19].
W Polsce masoneria jest nieliczna i niewielu wolnomularzy uczestniczy w życiu politycznym[21].
Polscy wolnomularze przed wojną i tuż po niej związani byli głównie z Polską Partią Socjalistyczną i Stronnictwem Demokratycznym. Wolnomularzami byli m.in. działacz opozycji demokratycznej i socjalista Jan Józef Lipski oraz wicemarszałek Sejmu Aleksander Małachowski, członek Unii Pracy, która przez pewien czas znajdowała się w koalicji wyborczej z Sojuszem Lewicy Demokratycznej.
W bliskich stosunkach z polskimi wolnomularzami liberalnymi pozostaje Maria Szyszkowska - m.in. współredaguje Wolnomularza Polskiego, nie należy jednak do żadnej loży.
Wszyscy dotychczasowi wielcy mistrzowie Wielkiego Wschodu Polski są osobami o poglądach centrolewicowych: Andrzej Nowicki, Zbigniew Gertych i Piotr Kuncewicz.
Bardziej konserwatywny charakter ma Wielka Loża Narodowa Polski, afiliowana przy Wielkiej Zjednoczonej Loży Anglii. Należało do niej kilku polityków zaliczanych do prawej strony sceny politycznej.
Od swojej przynależności do masonerii odciął się związany po 1989 roku z narodowo-katolickimi partiami Jan Olszewski[22].
Bronisław Wildstein był aktywnym wolnomularzem, związanym początkowo z paryską lożą "Kopernik", skupiającą osoby o polskich korzeniach w ramach Wielkiej Loży Narodowej Francji, a następnie z Warszawską lożą-matką "Kopernik" Wielkiej Loży Narodowej Polski oraz z Krakowską lożą "Przesąd Wyzwolony", której był Wielkim Mistrzem. Oprócz tego pełnił funkcję Wielkiego Dozorcy Wielkiej Loży Narodowej Polski.[23]. Obecnie twierdzi, że nie jest już związany z wolnomularstwem.
Polskie masonki, które utworzyły Prometeę, swe wolnomularskie początki mają w roku 1993 i wywodzą się z paryskiej loży "Róża Wiatrów". W 1998 r. utworzyły one tzw. Trójkąt na Wschodzie Warszawy skupiający 12 sióstr, a dwa lata później powstała loża. Do krajowej niezależności dużo jednak brakuje. Loża ta liczy obecnie ok. 30 kobiet, należy do niej m.in. dr Mirosława Dołęga-Wysocka (redaktor naczelna i wydawca "Gazety Ubezpieczeniowej").
~marysia 2008-07-15 22:53
-
Ja to tylko skopiowałam . Masoństwo w Polsce agenci ...
... obcych i wrogich Polsce wpływów druga po żydostwie siła niszcząca i rozkładowa
Nazwiska i przynależność niżej wymienionych osób zostały ustalone w oparciu o: 1). ... Dane zaczerpnięte z książki: Ludwik Hass „Wolnomularze polscy w kraju i na świecie 1821-1999 Słownik biograficzny” (RYTM W-wa 1999)
2). Dane ujawnione przez historyków w ich licznych publikacjach.
3). Dane i fakty dotyczące pochodzenia wyszukane w źródłach oficjalnych i niezależnych z książek, dokumentów, wywiadów, felietonów i artykułów prasowych.
4). Dane zaczerpnięte z oficjalnych masońskich i wolnomyślicielskich stron internetowych.
Masońskie Loże w Polsce

Loża Matka „Kopernik” – Warszawa
Loża nr 2 „Walerian Łukasiński” – Warszawa
Loża nr 3 „Przesąd Zwyciężony” – Kraków
Loża nr 4 „La France” – Warszawa
Loża nr 5 „Świątynia Hymnu Jedności” – Poznań
Loża nr 6 „Eugenia Pod Ukoronowanym Lwem” – Gdańsk
Loża nr 7 „Pod Szczęśliwą Gwiazdą” – Warszawa

Masoni w Polsce,
dawniej i obecnie
LISTA
aktualizowana i uzupelniana Maj 27 A. D. 2006

Edward Józef Abramowski
Tomasz Agatowski
J. Aksamitowski
Klemens Aleksadrowicz - (prawnik, WLN)
M. Arciszewski
Juliusz Kaden Bandrowski
Wincenty Baranowski
Kazimierz Bartel
Andrzej Maciej Bertnowski - (Bertner) - (technik, GLdF, Paryż)
Władysław Bocheński - (prac. umysłowy, DH)
Wojciech Bogusławski
Kazimierz Brodziński
Tadeusz Cegielski - (historyk, WLN, RN, red. nacz. 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Piotr Andrzej Cegiełła - (przedsiębiorca, GO, Loża Europa, Warszawa.)
Sergiusz Chądzyński - (GLdF, GLNF, RN, Paryż)
Józef Chłopicki
Aleksander Chodkiewicz
Witold Chodźko
Adam Jerzy Czartoryski
Adam Kazimierz Czartoryski
Konstanty Adam Czartoryski
Stefan Czerwiński
Jan Henryk Dąbrowski
Klaus Dąbrowski - (Mistrz Wielkiej Lozy Wschodu)
Ludwik Adam Dmuszewski
Józef Andrzej Dobrowolski - (publicysta 'Wolnomularz Polski')
Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki
Ignacy Działyński
Anna Dziedzic
Józef Ksawery Elsner
Marian Falski
Tytus Filipowicz
Aleksander Fredro
Zbigniew Gertych - (sadownik, b. wicepremier, GO, UFL; publicysta 'Wolnomularz Polski')
Wojciech Stefan Giełżyński - (GLdF - Wielka Loza Francji, Paryż)
Hipolit Gliwic
Tadeusz Gliwic
Cyprian Godebski
Augustyn Gorzeńskii
Przemysław Górecki - (lekarz, WLN)
Zbigniew Jan Grabowski - (inż. budownictwa, GO, Loża Nadzieja, W-wa.)
Janusz Groszkowski - (prof. Uniwersytetu Warszawskiego, powiązany z klubem Bilderberg)
W. Grzybowski
Ludwik Szymon Gutakowski
Ludwik Hass - (historyk, żyd, komuch, marksista-trockista, badacz wolnomularstwa, współpracownik pisma socjalistycznego "Dalej!" i Nurtu Lewicy Rewolucyjnej; Rada Programowo-Naukowa 'Wolnomularz Polski')
Wiktor Heltman
Maciej Hübner - (artysta plastyk, GO, Loża Europa, Warszawa.)
Hubert Janowski - (poeta, WLN)
Jerzy Jasiński - (prawnik, WLN)
Ewa Jaśkowska - (wdowa po Janie Jaśkowskim)
Jan Jaśkowski - (GO.)
Włodzimierz Kaczko - (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)
Jerzy Julian Kaczmarek - (dziennikarz, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
Juliusz Kaden-Bandrowski
Aleksander Kalinowski - (przedsiębiorca, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)
Teodeusz Kaliński - (Mówca Wielkiej Lozy Wschodu)
Janusz Karazyn - (Skarbnik Wielkiej Lozy Wschodu)
Jan Karczewski - (architekt GLdF Paryż, WLN)
Marek Karel - (przedsiębiorca, GO, Loża Tolerancja Mikołów.)
Stanisław Kętrzyński
Bogdan Kiciński
Emil Kipa
Stanisław Klocek - (przedsiębiorca, emeryt, Zjednoczona Wielka Loża Anglii)
Franciszek Kniaźnin
Roman Knoll
Adam Koc
Szymon Konarski
Mieczysław Konopacki
Janusz Korczak
Marian Zyndram-Kościałkowski
Tadeusz Kościuszko
Jan Kozietulski
Leon Kozłowski
Kajetan Koźmian
Zygmunt Krasiński
Artur Ksawer - (Drugi Dozorca Wielkiej Lozy Wschodu)
Piotr Kuncewicz - (Wielki Wschód Polski)
Konstanty Kurman - (fizyk, loża "Kopernik", RN)
Karol Kurpiński
Mikołaj Kwaśniewski
Wacław Lednicki
Włodzimierz Lengauer - (historyk, WLNP, członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, Loża Kopernik, Warszawa.; redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Cezary Leżeński - (dziennikarz i pisarz, publicysta 'Wolnomularz Polski', DH, Loża Orzeł Biały, Katowice; GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
Józef Lichten - (członek skrajnie szowonistycznej żydowskiej loży B'nai B'rith)
Edward Lipiński - ([1888-1986] ekonomista, profesor Szkoły Głównej Handlowej. W okresie międzywojennym działacz PPS-Lewica. W 1928 r. założył i kierował Instytutem Badania Koniunktur Gospodarczych i Cen. Od 1929 r. profesor SGH. Od 1950 roku pracownik Uniwersytetu Warszawskiego. Twórca Głównego Urzędu Statystycznego. Sygnatariusz "Listu 34 i Listu 59". Ludwik Hass wymieniał go jako członka loży masońskiej w Warszawie o nazwie "Kopernik". Założyciel Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego (prezes PTE w latach 1945-1965). Członek KOR.)
Edward Bronisław Lech Lipiński - (ur. 24.VI.40, handlowiec, GLdF Paryż, WLN, UFL)
Stanisław Edward Lipiński - (ur. 14.VIII.64, tancerz, GLNF, Tuluza)
Jan Józef Lipski - (krytyk i historyk literatury, publicysta, socjalistyczny działacz polityczny, przez długi czas wielki mistrz pozostającej w podziemiu loży "Kopernik". W latach 1956-1957 członek redakcji koncesjonowanego przez PZPR i komunę PRL tygodnika "Po Prostu". 1957-1959 prezes Klubu Krzywego Koła. W 1964 organizator Listu 34. W 1976 współzałożyciel KOR-u. Od 1980 działacz NSZZ Solidarność. W 1987 jako jedyny spośród znanych opozycjonistów wywodzących się z tradycji lewicy demokratycznej przystał na rzuconą przez działaczy młodszego pokolenia (m.in. Piotra Ikonowicza) ideę odbudowy w kraju PPS, w której od 1987 był przewodniczącym Rady Naczelnej. Od 1989 senator RP, zmarł w trakcie I kadencji Senatu.)
Piotr Lisowski - (architekt i prawnik, WLNP, Loża Walerian Łukasiński, Warszawa.)
Jacek Longchamps de Berier - (handlowiec GLdF, Paryż)
Marek Luba - (chemik, WLNP, Loża „Przesąd zwyciężony” Kraków.)
Stanisław Lubomirski
Maria Emilia Łopatto - (filolog, Gran Loggia d`Italia ALAM, Florencja)
Juliusz Łukasiewicz
Walerian Łukasiński
Henryk Łyczek - (plastyk, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
Janusz Maciejewski - (historyk literatury, WLN, RN; redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Janusz Makiełła - (GO, Loża „Tolerancja” Mikołów.)
Aleksander Małachowski
Witold Markiewicz - (architekt, GO, GLdF, Paryż)
Tadeusz Matuszewicz
Piotr Matywiecki - (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski)
Jan Mazurkiewicz
Mieczysław Michałowicz
Ludwik Mierosławski - (jeden z przywódców demokratycznej lewicy)
Jerzy Mikułowski-Pomorski - (prof. socjologii, Kraków)
Andrzej Mokronowski
Tadeusz Mostowski
Gabriel Narutowicz - (pierwszy prezydent II Rzeczpospolitej, zabity w zamachu w warszawskiej Zachecie, mial powiazania z zydowskim lobby owczesnych czasow)
Jan Ursyn Niemcewicz
Józef Niemojewski
Jerzy Robert Nowak - (członek Stronnictwa Demokratycznego - Stronnictwo Demokratyczne partia sojusznicza PPR a potem PZPR; szeroko powiązana z masonerią)
Andrzej Rusław Nowicki - (historyk filozofii, GO, UFL; Rada Programowo-Naukowa 'Wolnomularz Polski')
Michał Kleofas Ogiński
Jan Olszewski - (prawnik, b. premier, WLNP, Loża Kopernik, Warszawa; aktywnie działał w masonerii. 1 maja 1962 r. został przyjęty do warszawskiej loży "Kopernik". 24 października 1964 r. nadano mu stopień Mistrza. W latach 1971-1973 piastował godność II Dozorcy, zaś w 1975-1981 i 1986-1991 - Mówcy. W roku 1991 został wybrany Wielkim Przysposobicielem Wielkiej Loży Narodowej Polski. Później wycofał się (co w terminologii wolnomularskiej jest nazywane "uśpieniem").)
Kamil Opalski - (redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Ludwik Osiński
Juliusz Osterwa
Michał Otorowski - (redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Ignacy Jan Paderewski
Stanisław Patek
Piotr Pazinski
Jan Piłsudski - ()
Gabriel Podoski - (Prymas Polski [1767-1777]; "Wielka Loża Adopcyjna pod Klimatem Warszawy")
Michał Książę Poniatowski
Michał II Jerzy Poniatowski - (ostatni Prymas Polski, I Rzeczpospolitej [1785-1794]; dał się poznać jako doskonały administrator, dbały o interesy swych diecezji, oświatę duchowieństwa i ludu, jednocześnie jednak człowiek bezgranicznie chciwy, rozwiązły i służalczy. Popierał rozwój gospodarczy miast kościelnych, zezwalając m. in. na osiedlenie się Żydów w Skierniewicach. Podczas wojny polsko-rosyjskiej w 1792 doradzał królowi przystąpienie do Targowicy. W sejmie grodzieńskim 1793 nie brał udziału, jednak jako prymas przyjął członkostwo przywróconej Rady Nieustającej. Podczas powstania kościuszkowskiego, W czasie oblężenia Warszawy zmarł śmiercią samobójczą (trucizny podobno dostarczył mu sam król), zagrożony aresztowaniem wskutek wykrycia jego zdradzieckiej korespondencji z królem pruskim, ujawniającej słabe punkty obrony miasta.)
Stanisław August Poniatowski
Książę Józef Poniatowski
Jerzy Ponikiewski
Hieronim Potocki - (psychiatra, GO, Loża Trzech Braci, Warszawa.)
Ignacy Potocki
Stanisław Kostka Potocki
Stanisław Szczęsny Potocki
Adam Pragier
Aleksander Prystor - (jeden z czołowych piłsudczyków)
Kamil Racewicz - (Sekretarz Wielkiej Lozy Wschodu)
Ryszard Janusz Radwiłowicz - (GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
Rafał Radziwiłowicz
Zbigniew Religa - (prof. kardiochirurgii, Warszawa, czł. Klubów Lions (Wprost 25.IV.93) i Rotary (Wprost 8.I.95).)
Stanisław Rohan
Jerzy Rohozinski
Aleksander Rożniecki
Krzysztof Rutkowski - (krytyk literacki, GLdF, GLNF)
Jan Wojciech Siciński - (inżynier, GLdF, GLNF Paryż, WLN, RN)
Edward Rydz – Śmigły
Kazimierz Nestor Sapieha
Iwona Sedlaczek - (publicysta 'Wolnomularz Polski')
Ryszard Siciński
Jerzy Siewierski - (literat, publicysta 'Wolnomularz Polski', GO, Loża Europa, Warszawa.)
Krzysztof Skwierczynski - (redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Walery Sławek - (jeden z czołowych piłsudczyków)
Felicjan Sławoj-Składkowski
Antoni Słonimski
W. Staniewicz
Stanisław Staniszewski
Jerzy Stempowski
Stanisław Stempowski
Andrzej Strug
Hanna Suchocka
Andrzej Syta - (członek zarządu Wielkiej Loży Narodowej Polski, redakcja 'Ars Regia' kwartalnik - Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Klemens Szaniawski
Maria Szyszkowska - (filozof lewicowy i marksistowski, libertyn, komuch, marksistka, nihilistka; Rada Programowo-Naukowa Wolnomularz Polski)
Andrzej Śnieżny - (Odźwierny Wielkiej Lozy Wschodu)
Czesław Śramski - (prac. umysłowy, GLdF, GLNF Paryż)
Wojciech Tarnachiewicz - (ekonomista, GO, Loża Nadzieja, Warszawa.)
Stanisław Thugutt
Gen. Michał Tokarzewski - Karaszewicz (jedna z czołowych postaci przedwojennego Droit Humain oraz katolickiego kościoła liberalnego)
Tomasz Kantorbery Tymowski
Agnieszka Urbańska - (Loża La Rose de Vents, kółko w Warszawie)
Zygmunt Vogel zw. Ptaszkiem
Jerzy Wasowski
Elżbieta Wichrowska - (redakcja 'Ars Regia' - kwartalnik Fundacji "Sztuka Królewska w Polsce")
Edward Wiechowski - (GLdF, Paryż)
Michał Wielhorski
Bolesław Wieniawa - Długoszowski
Bronisław Wildstein - (6 lutego 1986 r. przyjęto go do wolnomularstwa w Paryżu. Został członkiem polskiej loży "Kopernik", wchodzącej w skład Wielkiej Loży Francji. Tam dwa lata później uzyskał stopień mistrza, a po kolejnych dwóch latach znalazł się w działającej na terenie Polski niezależnej loży "Kopernik", która od 1991 r. znalazła się w Wielkiej Loży Narodowej Polski. W latach 1991-1993 był przewodniczącym krakowskiej loży "Przesąd Zwyciężony" (również Wielka Narodowa Loża Polski), od 1991 r. sprawował funkcję "wielkiego dozorcy" Wielkiej Loży Narodowej Polski.)
Jan Maciej Winczakiewicz - (poeta, GLdF Paryż, WLN)
Edward Wittig
Mieczysław Wolfke
Norbert Wójtowicz - (publicysta 'Wolnomularz Polski')
Józef Wybicki
Stanisław Wydżga - (elektronik, WLN, RN)
Bożena Mirosława Dołęgowska-Wysocka - (publicystka, sekretarz Rada Programowo-Naukowa 'Wolnomularz Polski', GrandeLoge Feminine de France)
Adam Witold Wysocki - (publicysta, red. nacz. 'Wolnomularz Polski', GO, UFL)
Aleksandra Wysocka - (skład i opr. graficzne. 'Wolnomularz Polski')
Gen. Józef Zajączek
Kordian Zamorski
Tomasz Zan
Marek Złotek-Złotkiewicz - (plastyk, GLdF Paryż, WLN, RN)
Andrzej Zoll - (prof. Prawa, Kraków czł. Klubu Rotary)
Wojciech Żukrowski - (Prozaik, reportażysta, eseista, komuch; W 1981 r. jednoznacznie i publicznie poparł generała Jaruzelskiego i wprowadzenie stanu wojennego.)
DH = Le Droit Humain, GLdF = Grande Loge de France, GLNF = Grande Loge National Française, GO = Grand Orient de France, RN = Rada Najwyższa 33°, WLN = Wielka Loża Narodowa Polski, UFL = Universala Framasona Ligo.

Rozwój masonii w Polsce

Tadeusz Cegielski twierdził latem 1996 r., że w Polsce jest ok. 350 masonów (Dziennik Bałtycki 27.VIII.96). Jak wynika z powyższej listy większość ujawnionych związana jest z WLN czyli z rytem szkockim.

Kiedy wreszcie się obudzimy?
Myślę, że nastąpi to niedługo, gdy Polacy poczują na własnej skórze, i to w sposób bardzo bolesny, skutki wprowadzania w życie masońskiej utopii. Nie będzie wtedy za późno, ale wysoka będzie cena, którą przyjdzie zapłacić za powrót do cywilizacji chrześcijańskiej. Za powrót do Polski, by odbudować ją i na nowo nasycić tym, co polskość wyznacza i co spowoduje, że znowu będziemy u siebie w domu.
Stanisław Krajski
Lista nie zawiera dalszych aktualnych członków.
~marysia 2008-07-15 23:07
-

>